Skip to main content

Miasta to nakładające się na siebie warstwy ludzkich osad i aktywności. Dlatego podejmując nowe projekty trudno trafić na całkiem puste przestrzenie. Tym bardziej w erze postindustrialnej, po której transformacja ekonomiczna pozostawiła nam wiele zdegradowanych miejsc. Tworzenie wielkich projektów przebudowy terenów pofabrycznych czy dawnych stoczni najczęściej przerasta inicjatorów. Dlatego biuro projektowe Duany Plater-Zyberk proponuje bardziej pragmatyczne podejście. Promowana przez nie koncepcja Sprawl Repair (czyli naprawić popsute) zakłada, że wielkie projekty się nie udają. Najlepiej działać efektywnie na bazie tego, co się zastało.

Tym samym przeciwstawia się czyszczeniu terenów inwestycyjnych do korzeni i tworzeniu greenfieldów. „Pragmatyzm nakazuje naprawiać to, co popsute. Rewitalizując przestrzeń możemy stworzyć osiedla zrównoważone, przystosowane dla pieszych, ale także z mnogością opcji transportu”, mówi Elizabeth Plater-Zyberk, założycielka biura projektowego DPZ. W swojej metodzie w dużym stopniu skłania się ku wykorzystaniu zastanej architektury. Zamiast wyburzać lub głęboko przebudowywać, lepiej pomieszczenia adaptować.

W Sprawl Repair liczy się także efektywność. W ten sposób teren porzucony przywracać można stopniowo, po kawałku, ew. stopniowo wzbogacając przestrzeń. Elizabeth Plater-Zyberk to jedna z promotorek Nowego Urbanizmu, dlatego jest zwolenniczką zagęszczania przestrzeni, wychodząc z założenia, że mimo ścieśnienia ludzie będą się czuć lepiej w bardziej kompaktowych osiedlach – nawiązuje to do historycznych doświadczeń, gdzie miasta były tworzone dość gęsto. Życie w dużej bliskości odpowiada zresztą także współczesnym trendom społecznym.

Co istotnie, za oceanem Sprawl Repair dziś bardziej dotyczy nowych miejskich ugorów niż terenów poprzemysłowych, zagospodarowywanych. Z jednej strony mamy całe Edge Cities, czyli monokulturowe podmiejskie przestrzenie biurowców i centrów handlowych, które coraz częściej pustoszeją – pisaliśmy o projekcie rewitalizacji Oak Hollow Mall w High Point w Północnej Karolinie. Nie mniejszą wagę przykłada jednak także do wszelkich dzielnic mieszkaniowych, tworzonych praktycznie bez chodników z myślą o zmotoryzowanych mieszkańcach i bez jakiegokolwiek zaplecza usługowego – amerykańskich sypialniach. Również je można przekształcać w zwarto zabudowane miasteczka z prawdziwego zdarzenia.

/Fot: DPZ//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

1 odpowiedź na “Miasto lepiej naprawić, niż stawiać je na nowo”

  1. Świetne podejście, którego bardzo nam brakuje – dziś panuje przekonanie, że łatwiej zrobić od nowa, niż poprawiać. To podejście ma jednak wysoką cenę, którą płacimy wszyscy.
    Tymczasem, jak mówił Jan Gehl: „Being nice is cheap”. 🙂

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.