Domowa technologia na usługach natury

  • Data: 20 marca 2017 ·
  • Autor: ·
Domowa technologia na usługach natury
Share

Technologia często jest przeciwstawiana naturze. Tymczasem dziś, gdy szczególnie ważne staje się wszystko co związane z ochroną środowiska, technika staje się jej podporą. Jest narzędziem używanym do rozwiązywania problemów cywilizacyjnych. Stąd wziął się rozwój tzw. ekotechnologii, ukierunkowanej na ochronę zasobów natury.

To szerokie spektrum pomysłów i rozwiązań ma zastosowanie m.in. w najbliższym, domowym otoczeniu człowieka. Inżynierowie, naukowcy i innowatorzy wszelkiej maści wciąż głowią się nad tym jak żyć bardziej ekologicznie i bliższej natury. Poczynając od tak trywialnej rzeczy jak pielęgnacja ogródka. Dziś już nie tylko mamy bogactwo systemów do inteligentnego zarządzania przydomową zielenią – kontrolujących podlewanie w zależności od śledzonych na bieżąco zmian pogody – ale nawet roboty, które za nas będą sadzić rośliny i się nimi opiekować.

To jednak tylko drobne ulepszenie jakości życia. Technologia przede wszystkim wykorzystywana jest do pozyskiwania jak najczystszej energii i zużywania jej jak najbardziej efektywnie. W podobny sposób podchodzi się do wszystkich surowców, także tych uwięzionych w odpadach. Na tym polega tzw. gospodarka cyrkularna, która zakłada jak najdokładniejsze wykorzystanie tego, co wydarliśmy naturze. Ekotechnologia napędza też projekty zielonych osiedli. I to niekoniecznie utopijnych marzeń entuzjastów ekologii.

PO PIERWSZE ZIELONA ENERGIA
Żadne z odnawialnych źródeł energii nie wywołało takiej euforii jak fotowoltaika: przyrost mocy w tym obszarze w ubiegłym roku był dwa razy wyższy niż rok wcześniej. Panele słoneczne przestały być już specjalnością domów jednorodzinnych. W USA przewidują, że w najbliższym czasie nowe instalacje będą robione głównie za sprawą wspólnot mieszkaniowych. Technologia idzie dalej: wraz z rozkwitem energetyki odnawialnej pojawia się potrzeba jak najdokładniejszych prognoz pogody, sztuczną inteligencję zaprzęga się więc w instytutach meteorologicznych.

Druga kwestia to efektywne wykorzystanie nośników energii. Poza samą konstrukcją domów, rozwijane są całkiem nowe metody zużywania energii. I tak amerykański Departamentu Energetyki promuje badania nad tzw. ogrzewaniem indywidualnym. Zasada jest prosta: po co zasilać cały pokój czy dom, skoro chodzi o to, aby było ciepło jednej czy dwóm osobom. Stąd długa lista projektów ubrań czy też krzeseł, które grzeją, albo w razie konieczności chłodzą swoich użytkowników.
Meble coraz częściej są wykorzystywane jako konwertory energii: Duńczycy zaprezentowali np. stolik, który ciepło zmienia w prąd do ładowania telefonu, a belgijska projektantka, Nathalie Teugels, stworzyła Moov, czyli krzesło, które pochłania energię wytwarzaną przez wiercącego się użytkownika i przerabia ją na prąd. Tak, żeby mógł naładować sobie telefon.

Być może tchnie to nieco gadżeciarstwem. Sprytnych pomysłów na wykorzystanie otaczającej nas energii jest jednak znacznie więcej. W Europie np. działa już kilka centrów przetwarzania danych, które zamiast stale chłodzić swoje serwery, wykorzystuje produkowane przez nie w trakcie obliczeń ciepło. Urządzenia jako swego rodzaju kaloryfery wstawiają do domów klientów, aby ogrzewały je w czasie zimy (latem pozostają wyłączone).

Nerdalize & Eneco from Nerdalize on Vimeo.

Świetnym, ekologicznym źródłem energii może być nawet śnieg. W Szwecji i Japonii gromadzą go w zimę, aby w lato móc używać do chłodzenia pomieszczeń, zamiast tradycyjnej klimatyzacji. Popularną także w Polsce metodą racjonalnego zarządzania ciepłem są za to tzw. odzyskwy ściekowe, które polegają na wymianie ciepła pomiędzy wodą spływającą do kanalizacji, a tą którą trzeba podgrzać zanim trafi do łazienki czy kuchni. Jak szacuje amerykańska firma International Wastewater Systems, w ten sposób rocznie można odzyskać 350 mld KWh, czyli około 40 mld dolarów.

W OBIEGU ZAMKNIĘTYM

To już pomysły z gatunku tzw. gospodarki cyrkularnej, gdzie chodzi o to, aby jak najmniej cennych surowców wyrzucać i wykorzystywać je ponownie. Woda jest w tym względzie przykładem zasadniczym. I nie chodzi wyłącznie o przenoszone przez nią ciepło. Deszczówka i szara woda (np. ta spływająca z wanny lub umywalki) coraz częściej wykorzystywana jest np. do podlewania ogrodu. Jeszcze dalej poszli autorzy projektu Showerloop. To prysznic, który wodę z odpływu zamiast kierować do kanalizacji, przepuszcza przez system filtrów i znów tłoczy do deszczownicy.

 

Drugim domowym „surowcem”, którym trzeba lepiej zarządzać są śmieci. W tym względzie kamyk do ekotechnologicznego ogródka dorzucili także Polacy. Poznańska spółka Bin-e stworzyła prawdziwie inteligentny śmietnik. Jego funkcjonalność polega nie tylko na automatycznym sortowaniu śmieci, ale także ich zgniataniu, aby proces dalszego przetwarzania był jak najłatwiejszy.

Dotyczy to plastiku czy papieru trafiających do recyclingu. Inaczej jest z tzw. odpadami komunalnymi, lądującymi zwykle na wysypisku lub w spalarni. Również tutaj pojawiają się coraz ciekawsze pomysły na ich wykorzystanie. W szczególności chodzi o resztki organiczne, pochodzące z żywności. W całym świecie zachodnim coraz popularniejsze jest np. wykorzystanie fusów z kawy, które świetnie nadają się m.in. do uprawy grzybów.
Bardziej istotne w swojej skali jest jednak upowszechnienie procesu kompostowania resztek z kuchni. W grę nie wchodzą już tylko osiedlowe kompostowniki. Pojawiły się domowe urządzenia, jak np. Zera Food Recycler, które w warunkach domowych szybko są w stanie zrobić kompost nawet z odpadków odzwierzęcych.

Pojawiają się głosy, że ten nowoczesny rodzaj śmietnika, podobnie jak bin-e lub urządzenia mu podobne, z czasem zadomowią się w kuchni jak kiedyś zrobiła to lodówka czy zmywarka.

ŚCIANY Z ODZYSKU

Odpady na znaczeniu zyskują nie tylko w gospodarstwach domowych. Coraz częściej wykorzystuje się je również jako budulec. Na kanwie rosnącego problemu z zanieczyszczeniem mórz i oceanów przez plastikowe szczątki, niedawno zaprezentowano np. RePlast, bloki stworzone ze zbitych morskich śmieci, które mają być rodzajem ekologicznego betonu.

Z odpadków powstają ekologiczne cegły: w Indiach w ramach MIT’s Tata Center for Technology and Design opracowano metodę tworzenia ich na bazie popiołu, który gromadzi się w kotłach w papierniach. Zaletą był nie tylko element recyclingu, ale także fakt, że nie trzeba ich wypalać, przez co oszczędza się ogromne ilości energii.
W Nowym Jorku, w sąsiedztwie Museum of Modern Art, powstał z kolei budynek The Lyving stworzony z cegieł, do produkcji których używano pociętych liści z kukurydzianych kolb (zdjęcie poniżej). Po wymieszaniu ich z odpowiednią grzybnią, materiał został umieszczony w formach o kształcie cegieł – w ciągu kilku dni bioaktywna mieszanka tak się rozrosła, że wypełniła je w całości. Kostki są lekkie i trwałe, mają parametry strukturalne zbliżone do kamienia lub betonu.

Jako budulca pochodzącego z odzysku nie mogło zabraknąć papieru. Spore osiągnięcia w używaniu makulatury mają m.in. Holendrzy. Ich NewspaperWood to tak spreparowane i pocięte gazety, że całkiem sprawnie imitują deski (zdjęcie poniżej).

Jeszcze bardziej spektakularny jest jednak Wikkelhouses. Po holendersku znaczy to zawijany dom, co odnosi się do jego konstrukcji. Każdy moduł składa się ze szkieletu, na który nawijana jest tektura falista (z odzysku). 24 warstwy złączone są ze sobą klejem. Dzięki temu konstrukcja jest bardzo tania i lekka.

OSIEDLA EKOTECHNOLOGICZNE

Najbardziej radykalny pomysł na dom z odpadków stoi jednak za projektem Organic London Skyscraper. Tutaj plastikowe i papierowe śmieci produkowane przez ludzi potraktowane zostały jako surowiec do budowy wysokościowca, w którym mieszkają. Proces miałby charakter ciągły. Budynek rósłby jak góra śmieci, bo kolejna dostawa odpadków pozwalałaby na wzniesienie kolejnego piętra. Byłby to również proces samonapędzający się. Im więcej ludzi zasiedli kolejne piętra, tym więcej będzie “mocy” do wytwarzania śmieci.

Koncepcja jest na razie dość fantastyczna, ale doskonale wpisuje się szersze myślenie o tworzeniu ekologicznych osiedli z technologicznym zapleczem. Takich jak ReGen Villages, które w Holandii chcą postawić Duńczycy. Tutaj w jedno mają się połączyć takie elementy, jak pozytywnie energetyczne konstrukcje domów (pasywne systemy ogrzewania oraz chłodzenia), miks odnawialnych źródeł energii oraz akumulatorów (wszystkie samochody będą elektryczne), recycling wody i odpadów oraz prowadzona na miejscu efektywna uprawa organicznej żywności. Woda będzie oczyszczana na miejscu, a organiczne śmieci zostaną zagospodarowane jako kompost dla lokalnych upraw. Samo wytwarzanie żywności będzie się odbywać na wertykalnych farmach akwaponicznych oraz w szklarniach otulających dom. Zimą będzie to rodzaj ogrodu, który dodatkowo zaizoluje mieszkanie od chłodu atmosferycznego.

Podobne przedsięwzięcia, tworzone z większym lub mniejszym zacięciem ekologicznym, powstają na całym świecie. Chociażby australijskie YarraBend, które zostało już ochrzczone mianem Tesla Town.

Rozwój nowoczesnych kompleksów mieszkalnych traktuje się całkiem poważnie, tworząc nawet eksperymentalne osiedla do testowania zrównoważonych technologii domowych, tak jak w przypadku
zbudowanego w Rotterdamie Concept House Village.

To mini-osiedle, które na razie składa się z trzech budynków zamieszkanych przez trzy rodziny. W eksperymencie uczestniczą przez trzy lata. Jedna z nich np. sprawdza ogólny komfort domku zbudowanego w ciągu jednego dnia i to w całości z materiałów pochodzących z recyclingu. Inni sprawdzają czy ich toaleta rzeczywiście produkuje energię wykorzystując do tego fosfaty zawarte w moczu. Podobnie testowana jest efektywność innych urządzeń produkujących energię, ale także poziom jej konsumpcji.

Artykuł został przygotowany w związku z konferencją Mieszkaniowe Innowacje


PRZECZYTAJ TAKŻE: