Skip to main content

Wycieczkowce to jedne z najwiekszych dewastatorów swojego otoczenia. Deutsche Welle nazwał ich zabójcami klimatu. Wiele z tych statków wciąż do żeglugi wykorzystuje mazut (szczególnie kiedy znajdują się na pełnym morzu). To jedno z najbardziej zanieczyszczonych paliw, emitujące nie tylko duże ilości CO2 (przemysł żeglugowy odpowiada za około 3% całkowitych emisji), ale też trujące tlenki siarki. Są oczywiście gałęzie gospodarki bardziej niszczące środowisko – jak przemysł wydobywczy czy hutnictwo. Ale dla ich produktów nie ma alternatywy i dobrego rozwiązania, jak się można byłoby bez nich obejść, to wycieczkowce nie oferują żadnych niezbędnych dobra, poza trochę inną formą spędzania czasu na wakacjach. Niestety chętnych na “masowe żeglowanie” nie brakuje, nie zmieniła tego nawet pandemia, a kwestie środowiskowe dla klientów nie wydają się być dużą przeszkodą, schodząc na drugi plan.

W tej sytuacji jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się zmiana branży od środka. Ich pionierem chcą być Norwegowie, niewielki jak na standardy branży Hurtigruten przewożący pasażerów trasami wzdłuż fiordów . Armator w ciągu czterech lat chce opracować pierwszy na świecie statek wycieczkowy o zerowej emisji. Trzonem jednostki będą “żagle” (będące tak na naprawdę rodzajem skrzydeł zrobionych z mieszkanki metalowych stopów i tworzywa sztucznego), wykorzystujące do napędzania statku energię z wiatru oraz słońca. To będzie możliwe dzięki odpowiednim rozmiarom żagli. Będą wysokie na 55 metrów wysokości, mając 2,4 tys. m2 powierzchni. Ich wykorzystanie testowane jest już od kilku lat  W przypadku jednostki projektowanej przez Norwegów, ich nowa funkcjonalność sprawi, że będzie to pierwszy wycieczkowiec całkowicie uniezależniony, od jakiegokolwiek napędu potrzebującego paliwo konwencjonalne. 

Oprócz samych żagli, pomoże w tym również opływowy i aerodynamiczny kształtowi statku, pozwalający oszczędzać jak najwięcej energii. Do tego dojdzie powłoka  pokrywająca dno jednostka, zmniejszająca tarcie oraz uniemożliwiająca przyklejanie się morskich stworzeń, obniżających prędkość statku. Ponadto ulepszony układ napędowy pomoże zaoszczędzić 5-10% energii statku. A sztuczna inteligencja dostosuje trasy w celu uzyskania maksymalnej wydajności, biorąc pod uwagę przewidywane wiatr i nasłonecznienie. Uzyskana w ten sposób będzie nie tylko napędzała statek, ale jej nadwyżka doładuje znajdujące się pod pokładem akumulatory. Budowa jednostki ma potrwać trzy lata. W międzyczasie Hurtigruten chce wszystkie posiadane jednostki przerobić na napęd hybrydowy, by potem z czasem zastąpić je statkami pływające dzięki odnawialnym źródłów energii.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Biblioteki na kółkach

Koniec poczty lotniczej

Ludzie uczą mówić rośliny

Bezpieczne przejście dla pum

Szybowce przyszłością lotnictwa

Elektroliza dobra na wszystko