Skip to main content

Autostrady wyprowadzić z miasta

„Drogi szybkiego ruchu przecinające miasta do był błąd. Ale my to naprawimy.” Ta deklaracja Anthony’ego Foxxa, Sekretarza Transportu USA, doskonale oddaje jak bardzo zmieniło się myślenia Amerykanów na temat transportu. „Autostrady bez wątpienia zawsze były siłą napędową rozwoju i wzrostu gospodarczego. Niestety. Zamiast nas łączyć, rozdzieliły nas.” dodał Foxx.

Szerokie miejskie estakady, zamiast rozładować ruch i korki, sprowadziły do centrów jeszcze większą liczbę samochodów. Kierowcy ulegli bowiem złudzeniu nowej drogowej przestrzeni i uruchomili sprzężenie zwrotne – im więcej pojawiało się asfaltu, tym więcej okupujących go pojazdów.
Trzypasomowe drogi popsuły też miasta. Na początku przez eliminację całych kwartałów domów wyburzanych pod inwestycje infrastrukturalne – zazwyczaj były to osiedla, gdzie mieszkali ci ubożsi. Później zaczęły separować miasto, rozcinać je na kawałki i odstraszać. Nikt nie chce przebywać w ich sąsiedztwie.

Foxx jest dziś jednym z adwokatów ruchu na rzecz wyprowadzenia z miast dróg szybkiego ruchu. „To sposób na poprawę jakości życia mieszkańców oraz odzyskania cennych gruntów pod zabudowę mieszkaniową i tworzenie przestrzeni publicznej”, mówi. Ostatecznie zmiany te nie muszą się zresztą odbywać kosztem spowolnienia ruchu miejskiego. Zwolennicy tak prowadzonej konwersji, m.in. były burmistrz Milwaukee John Norquist, przekonują że ruch rozładuje gęsta sieć ulic (a przy okazji zmniejszy się liczba przejechanych kilometrów, bo kierowcy nie będą nadkładać drogi, aby dostać się do autostrady).


PRZECZYTAJ TAKŻE: