Skip to main content

Każdy, kto w upalny dzień przeszedł z betonowego placu w cień drzew, wie to intuicyjnie: tam gdzie rosną drzewa, jest chłodniej. Ale o ile dokładnie? I czy ta różnica ma realne znaczenie dla zdrowia mieszkańców? Nowy raport Healthy Green Spaces Coalition odpowiada na to pytanie danymi z 36 912 dzielnic w 65 amerykańskich miastach – i pokazuje, że zieleń to nie dekoracja, lecz infrastruktura przeciwupałowa.

Liczby, które robią wrażenie

Badanie objęło ponad 36 tys. miejskich obszarów spisowych w 65 miastach USA, łącząc dane o intensywności miejskiej wyspy ciepła z danymi o pokryciu koronami drzew. Wyniki są jednoznaczne: dzielnice z największym udziałem drzew (najwyższy kwartyl) mają średnią intensywność wyspy ciepła na poziomie 4,43°C powyżej tła, za które uznano pobliskie tereny wiejskie, podczas gdy dzielnice z najmniejszą zielenią (najniższy kwartyl) osiągają 4,88°C – różnica wynosi 0,45°C, co oznacza 9% mniej nadmiarowego ciepła w najzielniejszych dzielnicach.

Gdy porównanie dotyczy skrajności – tzw. betonowych pustyń z pokryciem koron drzew poniżej 10% i zielonych dzielnic z pokryciem powyżej 40% – efekt jest dramatycznie większy. W 55 miastach, gdzie obie kategorie są reprezentowane, średnia różnica temperatury wynosi 0,36°C, ale w niektórych miastach luka sięga 1,1–2,2°C – czyli 20–40% mniej nadmiarowego ciepła między betonową pustynią a zieloną dzielnicą.

Gdzie drzewa chłodzą najbardziej

Największe różnice temperatur między dzielnicami o niskim i wysokim pokryciu drzewami odnotowano w Newark – niemal 2°C, w Waszyngtonie – nieco poniżej 1,7°C, oraz w Baltimore. W wielu innych miastach różnice między betonowymi pustynniami a zielonymi dzielnicami wynoszą ponad 1°C.

Brzmi skromnie? Kontekst zdrowotny zmienia perspektywę. W serii ekstremalnie gorących dni różnica jednego stopnia w temperaturze otoczenia może oznaczać granicę między „bardzo gorącym” a „niebezpiecznym” – szczególnie dla osób z problemami zdrowotnymi. Dane z Londynu pokazują to dobitnie: obszary z większą liczbą drzew były podczas fal upałów w 2022 roku o ok. 0,8°C chłodniejsze w ciągu dnia i aż 2°C chłodniejsze nocą, a istniejące drzewa pomogły uniknąć szacunkowo 153 zgonów związanych z upałem w latach 2015–2022 – to około 16% śmiertelności związanej z miejską wyspą ciepła.

Skala problemu i potencjał zmiany

We wszystkich 36 912 przebadanych obszarach pokrycie koronami drzew i intensywność wyspy ciepła są ze sobą ujemnie skorelowane (r = -0,258) – im więcej drzew, tym niższa temperatura. Zależność jest statystycznie silna i spójna w tysiącach obszarów. Nowsze badania pokazują, że posadzenie drzew tak, by osiągnąć 30% pokrycie w 93 europejskich miastach, mogłoby zapobiec około 2644 zgonom związanym z upałem rocznie – to mniej więcej jedna trzecia całkowitej liczby takich zgonów.

Raport formułuje praktyczny wniosek dla planistów i samorządów: należy traktować zieleń miejską i leśnictwo miejskie jako infrastrukturę na równi z rurami i pompami, ponieważ zacienienie, ewapotranspiracja i zatrzymywanie wód opadowych pomagają zarządzać zarówno narażeniem na upał, jak i zapotrzebowaniem na wodę.

Różnica między betonową pustynią a zieloną dzielnicą to nie estetyka – to różnica w ryzyku zdrowotnym. W miastach, gdzie upały zabijają więcej ludzi niż jakikolwiek inny ekstremalny fenomen pogodowy, drzewo na chodniku przestaje być elementem dekoracyjnym i staje się elementem systemu bezpieczeństwa publicznego. Tyle że tańszym i piękniejszym niż jakakolwiek klimatyzacja.

/Fot: Alejandro Hikari on Unsplash//