Skip to main content

Kolejne amerykańskie miasta zmieniają politykę odnośnie miejsc parkingowych w nowo powstających apartamentowcach. Chcą, aby było ich mniej. To zarówno ma zmniejszyć liczbę samochodów na ulicach, jak i zmniejszyć koszty mieszkań. Do coraz większej grupy dołączyło właśnie Cincinatti.

Jednym z pionierów tego ruchu jest Minneapolis. Opisywaliśmy jak pięć lat temu miasto uznało, że wymóg stworzenia co najmniej jednego miejsca parkingowego na każde mieszkanie w centrum nie powinien obowiązywać, przynajmniej w mniejszych budynkach. Teraz liczba miast, które przyjmuje podobne regulacje, powiększa się coraz bardziej. Na liście jest już też Seattle, Buffalo, Cleveland, Nashville, Kansas City, a pod koniec września dołączyło Cincinatti.

Podobnie jak w Minneapolis, rada miasta zwolniła deweloperów z tworzenia miejsc parkingowych w kilku centralnie położonych dzielnicach – jest wśród nich Over the Rhine (OTR), Pendleton, a także część Mount Auburn oraz West Endu.
„Intencje, które stoją za minimalnymi wymaganiami parkingowymi co do zasady są słuszne. W niektórych miejscach i okolicznościach takie regulacje idą jednak wbrew naszym własnym celom odnośnie zmniejszenia ruchu samochodów i zwiększania udziału pieszych w przestrzeni oraz szkodzą tkance miejskiej”, przekonują władze miasta.

Istotny jest też czynnik ekonomiczny. Rezygnacja z wymogu tworzenia miejsc parkingowych, tam gdzie jest dobry transport publiczny to także niższy koszt mieszkań. Dowiódł tego przypadek Minneapolis. W takich przypadkach deweloperzy nawet nie kopią garaży podziemnych, bo potrzebne miejsca parkingowe są w stanie pomieścić na parterze, gdzie mieszkania i tak słabo się sprzedają. Uniknięcie robienia głębokiego i kosztownego wykopu z kolei przekłada się na ceny samych mieszkań. Szacuje się, że w ciągu pięciu lat koszty lokalowe spadły tu o prawie 20 proc.

/Fot: 5chw4r7z//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.