Skip to main content

Jest kolejny pomysł walki za zanieczyszczeniem powietrza, które w naszych miastach pozostawiają diesle. Chodzi o filtry cząstek stałych, które w samochodach są nagminnie wycinane. Powoduje to, że z rury wydechowej samochody wypluwają więcej rakotwórczej sadzy i popiołów. W pierwszych dniach lipca trafił do sejmu projekt zaostrzenia kar za ten proceder. Mandaty mogłyby wzrosnąć dziesięciokrotnie, z 500 do 5 tys. zł.

Filtr odpowiadający za zatrzymywanie i wypalanie cząstek stałych to część eksploatacyjna układu spalania, która zużywa się już po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów. Wymiana na nowy to z reguły koszt kilku tysięcy złotych. Stąd właściciele starszych aut, a średni wiek pojazdu w Polsce to około 14 lat, nie zaprzątają sobie głowy ekologią i zlecają mechanikom usunięcie go z układu wydechowego.
Kara na poziomie 500 zł, która i tak jest dość rzadko nakładana ze względu na sporadyczność kontroli, powoduje, że tego typu hazard moralny się opłaca. Z 5 tys. zł grzywny kalkulacja zrobi się już zupełnie inna, o ile rzeczywiście przepisy będą egzekwowane.

Tego typu rozwiązania funkcjonują m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie mandaty wynoszą od 1 do 2,5 tys. funtów i przekraczają koszt wymiany filtra. W Polsce posłowie Nowoczesnej, którzy złożyli projekt, chcą jednak karać nie tylko kierowców, ale także mechaników dokonujących tego typu modyfikacji (takim samym mandatem rzędu 5 tys. zł). Kalkulacja wydaje się racjonalna, bo taki wzrost ryzyka operacyjnego spowoduje, że sama usługa wycięcia także powinna zdrożeć – dziś kosztuje 1 – 2 tys. zł. To będzie kolejny argument za tym, aby do sprawy podejść uczciwie i wymienić zużyty filtr.

Temat nie jest nowy, bo nad kwestią kar za wycinanie filtrów już w zeszłym roku dyskutował Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów przy okazji planowanych działań związanych z ograniczaniem zanieczyszczeń powodowanych przez samochody osobowe. Wówczas nie przedstawiono jednak konkretnych rozwiązań, ale jesienią Główny Inspektorat Transportu Drogowego wzmożył kontrolę pojazdów.

/Fot: Ruben de Rijcke//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.