Skip to main content

Po drugiej stronie rzeki IJ na północny wschód od centrum Amsterdamu znajduje się stary obszar przemysłowy, który długo był martwy. Obszar znany jako Buiksloterham był domem dla fabryki samolotów Fokker, laboratorium olejowego Shell, dużego przemysłu stoczniowego oraz pomniejszych zakładów przemysłu ciężkiego. Z czasem większość firm albo upadła albo wyprowadziła się do tańszych miejsc, gdzie mogły łatwiej rozwijać produkcję. Zostały po nich nieużytki na nabrzeżu, z zanieczyszczoną w wielu miejscach glebą. Po latach nadziei na przemysłowe ożywienie, które nigdy nie nastąpiło, liderzy miasta  doszli do wniosku, że nadszedł czas, by Buiksloterham ruszyło dalej.

Standardowym podejściem do takich rewitalizacji jest wykupienie albo przejęcie takiego obszaru przez miasto, a potem znalezienie dużego deweloperowi, który dostrzeże w tym potencjał i przywróci tu życie. Ale Amsterdam wybrał inne, bardziej organiczne podejście. Cały obszar podzielił na strefy o różnym zastosowaniu. Duża jego część została przekształcona w kreatywne centrum „gospodarki o obiegu zamkniętym”, które przyciągnęło wielbicieli idei, że energia odnawialna, zbieranie wody deszczowej i recykling pozwolą produkować własne potrzeby energię, wodę i żywność bez tworzenia odpadów.

Żeby móc to sfinansować puste budynki przemysłowe w okolicy (miedzy innymi na obszarze stoczni De Ceuvel) miały zostać przekształcone we wspólne przestrzenie biurowe. Problem polegał na tym, że kryzys na rynku nieruchomości sprawił, że w 2010 roku deweloperzy wycofali się z inwestycji, uznając je za zbyt kosztowne, bo żeby przekształcić ten teren w przestrzeń biurową trzeba było oczyścić i rekultywować glebę.

Ale kreatywni architekci i aktywiści nie poddali się. Postanowili wydzierżawić nabrzeże stoczni De Ceuvel. Ustawili na nim stare barki mieszkalne przeznaczone złom. Zrobili z nich przestrzenie robocze łącząc je drewnianymi chodnikami ustawionymi na podwyższeniu, tak by można było swobodnie przechodzić nad zanieczyszczoną ziemią. Na samej ziemi zasiali specjalne rośliny zasiane, które mają w ciągu dziesięciu lat wchłonąć zanieczyszczenia i oczyścić glebę. Najbardziej ruchliwym miejscem stała się nabrzeżna kawiarnia. W ciepłe dni kawiarnia zamienia się w popularne miejsce spotkań młodych miejskich hipsterów, a także okolicznych mieszkańców i turystów

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Zalesianie udane tylko w połowie

Co zrobić z górą śmieci

Mięso dawno przestało być naturalne

Szczyt Klimatyczny – co się udało, a co nie

CO2 stało się wkładem do akumulatorów