Skip to main content

Czasami trudno określić, w którym dokładnie momencie narodził się pomysł na nasz start-up. Ale Wil Srubar wie kiedy to się stało, podczas nurkowania w Tajlandii. Kiedy jego przyjaciele podziwiali piękno raf koralowych, on patrząc na nie, zaczął myśleć o… cemencie. To specyficzne skojarzenie można wytłumaczyć charakterem jego pracy. Wil Srubar z wykształcenia jest materiałoznawcą i wykładowcą na University of Colorado Boulder. Przyglądając się rafom w czasie nurkowania uświadomił sobie, że żyjące na nich mikroalgi są świetnymi “hodowcami” węglanu wapnia, kluczowego materiałem używanym do produkcji cementu. A co najważniejsze robią to nie emitując CO2.

Produkcja cementu od jakiegoś czasu stała się bardzo popularnym tematem w środowisku start-uperów. Powodem jest potencjał związany z jego wysoką emisyjnością. Producenci cementu są odpowiedzialni za powstawanie ponad 7 proc. światowych emisji, czyli ponad dwukrotnie więcej niż emisje z przemysłu lotniczego. To stwarza ogromne pole dla rozwijania nowych technologii. Część tych emisji pochodzi ze zużycia energii. Ale większość wynika z chemii procesu służącego do wytwarzania cementu. Kluczowym elementem tego procesu jest podgrzanie wapienia (złożonego z węglanu wapnia) i wyzwolenie reakcji chemicznej, uwalniającej ogromne ilości CO2. Młodzi przedsiębiorcy dostrzegli w tym ogromny potencjał, jaki daje wymyślenie technologii obniżającej emisji.

Tak powstał Brimstone Energy, który opracował technologię pozwalają zastępować wapień innymi skałami, nie emitującym CO2. Inną tego rodzaju firmą jest Biomason, którą opisaliśmy w Green is Good. Jej twórcy  stawiają na rozwój bakterii, ​​wytwarzające węglan wapnia w temperaturze pokojowej. 

Srubar założył start-up Minus Materials, którego przedmiotem badań się możliwości wykorzystania mikroalg. Podobnie jak inne mikroorganizmy, rosną one bardzo szybko, podwajając swoją masę się w ciągu kilku godzin. Minus Materials opracował technologię pozwalającą hodować około 93 ton wapienia na  hektar “uprawy”. Otrzymujemy w ten sposób wapień pochodzenia biologicznego, które produktem końcowym staje cement portlandzki, czyli produkt o składzie chemicznym spełniającym standardy przemysłowe. Wil Srubar deklaruje, że produkując cement za pomocą mikroalg można obniżyć emisję  o 60 proc, a  w połączeniu z innymi zmianami procesu produkcyjnego, można ją zmniejszyć nawet do ujemnych wartości. To znaczy, że efektem produkcji „biogenicznego” wapienia może być wychwytywanie większej ilości CO2, niż się go przy tej okazji produkuje.

Plusem są jeszcze koszty. Algi rosnąc, mogą jednocześnie tworzyć inne produkty (składniki żywności, kosmetyków czy biopaliw). Dzięki temu cały proces pod względem kosztowym może konkurować z produkcją “brązowego” cementu.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Zalesianie udane tylko w połowie

Co zrobić z górą śmieci

Mięso dawno przestało być naturalne

Szczyt Klimatyczny – co się udało, a co nie

CO2 stało się wkładem do akumulatorów