Skip to main content

Londyn wylęgarnią taniego mieszkalnictwa

Londyn, największe miasto Europy przeżywa to czego obawiają się wszyscy – mała ilość miejsca na nowe budynki, prowadzi do braku podaży mieszkań, co w efekcie winduje ceny nieruchomości. Problem, który w przyszłości dotknie większość metropolii. New London Architecture zorganizowało więc konkurs New Ideas for Housing, na którym projektanci mieli zaprezentować oryginalne pomysły jak bez ponoszenia ogromnych kosztów wypełnić lukę mieszkaniową. Pouczające mogą być nie tylko dla londyńczyków. Motyw przewodni to optymalne wykorzystanie zasobów.

Do finału doszło 90 prac, a zwycięzców było dziesięciu. Każdy z nagrodzonych pomysłów szedł w nieco innym kierunku. Baca Architects zaproponował np. wykorzystanie pustych, peryferyjnych kanałów do zwodowania na nich tanich, pływających jednostek mieszkalnych. Powstałe w ten sposób osiedle Buoyant Starts mogłoby zaoferować 7,5 tys. mieszkań.
Alternatywą utrzymaną w tym duchu była koncepcja biura CZWG, które wskazało znaczą ilość luk pomiędzy obecnymi zabudowaniami, proponując zagęszczenie zabudowy miasta.

Zagęszczenie zabudowy to także propozycja WSP | Parson Brinckerhoff. To jednak bardziej wertykalny, niż horyzontalny projekt. Zamiast wciskać tanie domy pomiędzy już stojące, lepiej umieścić je na dachach obecnych budynków. Architekci z WSP w szczególności myślą o wykorzystaniu budynków publicznych, takich jak biblioteki, szkoły czy szpitale. “Mogłoby się to odbywać w partnerstwie z inwestorami prywatnymi, którzy chętnie zainwestują w przebudowę obiektów, albo nawet postawią je na nowo”, przekonują architekci, którzy sugerują, że najlepiej aby zamieszkali tam lekarze czy nauczyciele, którzy pracować będą kilka pięter niżej. Wówczas zniknie problem transportu.

Słabe zagęszczenie to największa słabość przedmieści. I w kierunku rozwiązania tego problemu podąża pomysł HTA Projekt nazwany Supurbia. Architekci chcą aby właściciele szeregowych domów mogli znacznie lepiej zagospodarować posiadaną nieruchomość i sami ja zabudowywać, co dodatkowo zwiększyłoby różnorodność architektoniczną sztampowych osiedli.

„Podstawowy wniosek jaki wyłania się z obecnego kryzysu jest taki, że podmioty dziś zaangażowane w budowanie przestrzeni mieszkaniowej są po prostu nie wydolne. Skala problemu je przerosła. Musimy więc poszerzyć grono uczestników procesu takich jak spółdzielnie budowlane, osoby indywidualne, władze lokalne, małych deweloperów i całą rzeszę lokalnych grup, które są w stanie wynaleźć luki w miejskiej zabudowie i wykorzystać je do budowy czegoś nowego”, całe przedsięwzięcie podsumował Peter Murray, szef NLA.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

TANIE I ŁADNE MIESZKANIA DLA WIELKOMIEJSKICH SINGLI MIKRODOMKI PROSTO Z SZUFLANDII MIESZKANIA NA MIARĘ MOŻLIWOŚCI MŁODYCH LUDZI