Skip to main content

Gdy w XX w. Francuzi, tak jak i obywatele wielu innych krajów, przesiedli się do samochodów, zrobili to na całego. Miasta zmieniły swój charakter, życie zaczęło skupiać się na obrzeżach, centralne części zaczęły podupadać. Ogłoszony w 2018 r. plan Action Coeur de Ville (Akcja: serce miasta) miał ten proces odwrócić. W jego ramach przebudowę, rewitalizację i zwiększenie atrakcyjności centralnych części miasta przeznaczono ponad 5 mld euro. Skorzystało z tego aż 234 francuskich miast. Przedsięwzięcie okazało się na tyle dużym sukcesem, że w maju tego roku Action Coeur de Ville została przedłużona do roku 2026, a do średniej wielkości miast z francuskiej prowincji trafić ma dodatkowe 2,5 mld euro.

Sukces akcji wynika nie tylko z podstawionego strumienia finansowania. Action Coeur de Ville odegrała rolę katalizatora aktywizującego mieszkańców swoich małych „prowincjonalnych ojczyzn”, odblokowującego dyskusję o tym jak mają wyglądać ich miasta, przyspieszając planowanie tego, co trzeba zrobić oraz już rozpoczęte projekty. Średniaki znów stały się we Francji widoczne, zaczęto dyskutować o ich potrzebach, o tym co oferują, co samo w sobie przełożyło się na wzrost ich atrakcyjności. Do tego doszły realne inwestycje. Przywracają one atrakcyjność mieszkania oraz spędzania wolnego czasu w centrach miast oraz dając nadzieję na rozwój tych miasta w długim terminie. W tym drugi przypadku celem jest wykorzystanie tych inwestycji do polepszenia perspektyw pracy. Chodzi o to, by zgodnie z formułą Pascala Madry’ego „tak przeorientować kierunek rozwoju, by nadać kierunek i napęd, dzięki któremu te miasta zawsze będą mogły płynąć”.  

Z własnym dużym przemysłem samochodowym, powojenna Francja szybko stałą się motoryzacyjną mekką, a w ślad za tym poszła infrastruktura. To tu powstały pierwsze w Europie centra handlowe na obrzeżach miast. Gigantyczne hipermarkety, sprzedające wszystko począwszy od ubrań, a skończywszy na pieczywie pojawiły się we Francji (oraz Belgii) już w latach 60. czyli ponad 20 lat wcześniej niż, na przykład, w Wielkiej Brytanii czy Niemczech. Na peryferie przeniosły się także obiekty sportowe i inne udogodnienia, a nawet – jak w przypadku Besançon – dworce kolejowe.

Rozciągając swoje miasta, Francuzi opierali się na błogim przekonaniu, że mają dużo wolnego miejsca, bo, rzeczywiście – w porównaniu z innymi zachodnioeuropejskimi krajami Francja jest wyjątkowo przestronna. Przy niemal tej samej liczbie mieszkańców (ok. 65 mln), Francja ma 2,5 razy większe terytorium niż Zjednoczone Królestwo. Gdy więc przyszedł czas na samochody, ekspansji nie było końca. Najbardziej ucierpiały na tym miasta. Nie te duże, jak Paryż, Nantes czy Strasburg, ale mniejsze, gdzie liczba mieszkańców waha się od 15 tys. do 100 tys. i na które łącznie przypada 23 % populacji Francji i 26% miejsc pracy. Razem wzięte, mają ponadprzeciętny poziom ubóstwa, więcej pustostanów, więcej bezrobotnych, za to mniej absolwentów wyższych uczelni.

Jak w Arras, gdzie pustostany stanowią 20% wszystkich nieruchomości. Z centrum zniknęły lokalne sklepy i punkty usługowe, a w ich miejsce pojawiły się salony tatuażu, lombardy lub po prostu pustki. O ile historyczne budowle, nadal przyciągają turystów i są przedmiotem troski, wiele pięknych budynków z XIX i XX wieku przypomina slumsy. Dlatego zgodnie z planem Action Coeur de Ville pojawiły się tam nowe sklepy, biura, przestrzenie co-workingowe i odnowione budynki mieszkalne.

Bo jak słusznie zauważył Nicolas Rio z Action Coeur de Ville nie można się jedynie ograniczyć do zbudowania nowych atrakcyjnych inwestycji. Należy postawić rozwiązania, które zapewnią miastom rozwój w dłuższym terminie. Obejmuje to m,.in  renowację mieszkań w celu przyciągnięcia nowych mieszkańców do budynków nie spełniających standardów wynikających z ich lokalizacji w centrach miast. Przekwalifikowanie parterów w celu umożliwienia (przekształcenia) prowadzenia działalności usługowej i rozbudowania oferty gastronomicznej (nawet na preferencyjnych warunkach) w strategicznych miejscach z punktu widzenia ruchu w miście (szczególnie pieszego). Budowanie biur, i przestrzeni co-workingowych aby przyciągnąć inwestorów, stworzyć atrakcyjne miejsca pracy i zatrzymać odpływ młodych ludzi. Krótko mówiąc celem jest „przeorientowanie źródła napędzającego rozwój mniejszych metropolii”, tak by nie wyczerpało się ono zbyt szybko.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Beton bez cementu

Miesięczny bilet napędza kolej

Kopenhaga pełna osiedli z kontenerów

Elektryczne taksówki niebawem polecą

Biblioteki na kółkach

Koniec poczty lotniczej