Skip to main content

Kupując mieszkanie patrzymy przede wszystkim trzy podstawowe kryteria – cenę, metraż i lokalizację. Dla jednych ważne jest jak wygląda budynek, w którym znajduje się mieszkanie, dla innych w jakiej odległości znajduje się najbliższy sklep albo park albo kawiarnia, gdzie będzie można pójść na śniadanie. 

Trevor Dryner, współzałożyciel start-upu Carbon Title uważa, że już niedługo może dojść nowe kryterium, na które wiele osób zacznie zwracać uwagę – węglowy ślad budynku.  Większość osób nie zdaje sobie sprawy, ale za 40 proc. emisji gazów cieplarnianych odpowiedzialne są budynki. Zdaniem twórców aplikacji Carbon Title Explorer nie mówi się o tym nawet w branży nieruchomościowej, bo po co stresować klientów. Ludzie jednak chcą być ekologiczni, zastanawiają się czy nie zmienić samochód na nowego elektryka albo włączyć do swojej diety wegańskie sery, a nie zdając sobie sprawę ile w bilansie ich emisji waży ich dom. 

Dlatego twórcy Carbon Title stworzyli narzędzie online, które wyświetla szacowany ślad węglowy budynku mieszkalnego. Liczy zarówno emisję CO2, która powstała w procesie jego budowy jak i tą aktualna, wytwarzaną każdego dnia przy okazji korzystania z mieszkania. Wystarczy wpisać swój aktualny adres albo adres nieruchomości, którą planujemy kupić. Aplikacja jest fazie budowania, tak więc jej zasięg na razie ogranicza się tylko do części budynków znajdujących się w dużych amerykańskich miastach. Łącznie obsługuje ponad 100 milionów różnych nieruchomości w USA, od budynków mieszkalnych i domów jednorodzinnych po szpitale, szkoły i powierzchnie biurowe.

Narzędzie pobiera dane z różnych źródeł odnośnie wielkości każdego budynku, użytych materiałów i jego położenia geograficznego. Analizuje mix energetyczny i wykorzystanie OZE  w lokalnej sieci elektrycznej. Właściciele budynków mogą korygować szacunkowe emisje sami dodając bardziej szczegółowe dane na temat zainstalowanych materiałów izolacyjnych, paneli słonecznych, pomp ciepła.

Firma przewiduje, że kupujący domy będą używać tego narzędzia do porównywania różnych opcji zakupowych na rynku. „Naprawdę wierzymy, że ludzie zaczną przyglądać się emisjom CO2 w budynkach, tak jak robią to w przypadku produktów spożywczych, analizując etykietę opisującą skład  i ich wartości odżywczej” — mówi Dryer.

,

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Beton bez cementu

Miesięczny bilet napędza kolej

Kopenhaga pełna osiedli z kontenerów

Elektryczne taksówki niebawem polecą

Biblioteki na kółkach

Koniec poczty lotniczej

Ludzie uczą mówić rośliny