Skip to main content

Większość mieszkańców miast woli tramwaje niż autobusy. Wydaje się, że nie trzeba robić badań, aby dojść do takiego przekonania. A jednak Australijczycy się o nie pokusili. Pokazali mieszkańcom cztery zdjęcia: dwa z nowym i starym modelem tramwaju, jedno z tradycyjnym autobusem i jedno z tzw. szybki autobusem, który jeździ własnym pasem ruchu (tzw. Bus Rapid Transit BRT). Kazali wskazać, który środek transportu jest najlepszy.

Mimo że szybkie autobusy wcale nie są wolniejsze niż tabor szynowy, zostały w tyle nie tylko za nowymi, ale także starymi tramwajami. Pierwsze z nich wybrało 55 proc. badanych, drugie 18 proc. (zdaje się nie dostrzegli różnic), a nowoczesne BRT wskazało 17 proc. osób.

To rzecz jasna stereotypowe podejście: samochody kojarzą się z korkami, dlatego intuicyjnie ludzie wybierają transport szynowy, który jest wyłączony ze zwykłego, drogowego obiegu. To niedobrze, bo takie systemy jak BRT nie są wcale mniej efektywne od tramwajów i jeżdżą pomimo miejskich korków, a koszty ich rozwoju są znacznie niższe. Nie trzeba inwestować w tory, a cała rzecz sprowadza się do wydzielania bus-pasów i to nie na całej długości trasy, lecz tylko w najbardziej newralgicznych, centralnych odcinkach. Poza tym ogromna różnica cenowa dotyczy samych pojazdów. Tramwaje są bardziej pojemne, ale kosztują 6 – 8 mln zł za sztukę. Długie 18-metrowe autobusy – nieco ponad 1 mln zł.

/Źródło: CityLab//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

1 odpowiedź na “Autobusy mają kiepską reputację. To niedobrze”

  1. Co za brednie! Napisał pan redaktor tyle co wie, a wie tyle co zje. Jak się nie ma wiedzy technicznej z danego tematu to można sobie podyskutować z kumplami na piwku, a nie publikować bzdety publicznie.

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.