To, że za oknem robi się chłodniej nie znaczy, że możemy się nie martwić zmianami klimatycznymi

  • Data: 10 stycznia 2019 ·
  • Autor: ·
  • Komentarze: 0
To, że za oknem robi się chłodniej nie znaczy, że możemy się nie martwić zmianami klimatycznymi
Share

Wreszcie przyszła zima. Duże opady śniegu sparaliżowały lotniska w Niemczech i Cechach, alpejskie ośrodki w Szwajcarii i Austrii zostały odcięte od świata, zima zaatakowała Grecję, Turcję i Liban. Nawet jeśli chwilowo nie musimy martwic się upałami, problem ocieplenia klimatu nie znika. Zespół badaczy z World Weather Attribution (WWA) przeanalizował dane z pomiarów temperatury w lecie 2018 r., porównując je z danymi historycznymi i wynikami modelowania. Fale gorąca zdarzały się zawsze i nie jest jasne, na ile można je powiązać ze zmianami klimatycznymi. Na przykład boleśnie odczuwane w Północnej Europie nawałnice Eleanor i Friederike, nie są uznawane za efekt zmian klimatycznych.

W przypadku wielu anomalii pogodowych korelacja jest jednak nie tylko potwierdzana, ale wręcz szacuje się wpływ ocieplenia klimatu na prawdopodobieństwo wystąpienia ekstremalnych warunków atmosferycznych. Ocenia się na przykład, że dramatyczna susza w Australii na przełomie 2016 i 2017 r. była 50-krotnie bardziej prawdopodobna w związku z ociepleniem klimatu. Fala upałów o sugestywnej nazwie „Lucyfer”, która przetoczyła się przez kraje śródziemnomorskie latem 2017 również przypisywana jest w dużej mierze ociepleniu klimatu (10-krotny wzrost prawdopodobieństwa wystąpienia). A powódź wywołana w tym samym roku w Stanach Zjednoczonych przez huragan Harvey – 3-krotnie.
Dotychczas badania tego typu opierały się na uśrednionych danych dla dużych obszarów, np. średniej temperaturze w Europie. Tym razem badacze z WWA zebrali pomiary z trzydniowych okresów najwyższych temperatur w różnych punktach północnej Europy, szacując w ten sposób wpływ zmian klimatycznych na poziomie lokalnym. Z badań przeprowadzonych przez na The State University of New Jersey, wynika że wzrost CO2 w atmosferze powoduje, że co prawda średnie opady śniegu systematycznie spadają, to na części obszarów wzrasta częstotliwość występowania ekstremalnych opadów śniegu. Najlepiej to widać w Stanach Zjednoczonych, które od 2014 roku doświadczają ekstremalnych zim na wschodnim wybrzeżu i ekstremalnych suszy na zachodzie w Kalifornii.

Wpływ zmian klimatycznych najsilniejszy okazał się na dalekiej północy w kręgu arktycznym. Im dalej na południe, tym wpływ ten okazał się słabszy – choć autorzy raportu ostrzegają, że analizę należałoby uzupełnić o zróżnicowane modele klimatyczne dla różnych lokalizacji. Temperatury ze stacji pomiarów w północnej Finlandii przekroczyły wszelkie rekordy z ostatnich 100 lat. W Dublinie i Holandii, zanotowane 3-dniowe upały nie są niezwykłe, ale wzrasta ich. Ponieważ jednocześnie stopniowo rośnie osiągana podczas fali upałów temperatura – częstotliwość powrotu skrajnego upału może się wydłużać w dłuższych odcinkach czasu. Łącznie, zdaniem badaczy, prawdopodobieństwo drastycznych upałów w Europie północnej podwoiło się w wyniku ocieplenia klimatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.