Na Podlasiu rowerzyści przegrywają z kierowcami Likwidują im ścieżki, żeby mogli parkować samochody

  • Data: 25 sierpnia 2016 ·
  • Autor: ·
Na Podlasiu rowerzyści przegrywają z kierowcami Likwidują im ścieżki, żeby mogli parkować samochody
Share

Dwa lata temu z wielką pompa ogłoszono plan budowy tras rowerowych w Polsce Wschodniej. Projekt ambitny, bo tylko w województwie Podlaskim ma kosztem 91 mln złotych powstać 595 km nowych ścieżek rowerowych. Okazuje się, że nawet tak duże pieniądze mogą nie wystarczyć, rowerzyści muszą jeszcze walczyć z lobby kierowców, którzy domagają się nowych miejsc parkingowych.

Tak jest w Kleosinie niedaleko Białegostoku. Zlikwidowano tu zbudowaną już 700-metrową ścieżkę rowerową, bo miejscowi parafianie nie mieli gdzie zostawiać swoich samochodów. Jak podaje Kurier Poranny zrobił to o Zarządu Dróg Wojewódzkich (ZDW) w Białymstoku na prośbę miejscowego proboszcza, którego poparła Spółdzielnia Mieszkaniowa w Kleosinie. Ksiądz tłumaczył Kurierowi, że szkoda było mu wiernych, którzy dostawali mandaty za parkowanie na ścieżce rowerowej.
Z informacji TVN wynikało, ze policja wystawiła w tym miejscu kilkaset mandatów. Teraz kierowcy nie musza już się ich bać, bo urzędnicy z miejscowego ZDW zrobili wizję lokalną i uznali, że „ścieżka nie jest bezpieczna”. Dzięki temu można było ją zlikwidować. W efekcie ścieżka urywa się na wysokości miejscowej parafii św. Teresy od Dzieciątka Jezus i zaczyna się jak gdyby nic 700 metrów dalej.

Absurd całej tej sytuacji polega na tym, że tak naprawdę chodzi o zrobienie miejsca dla samochodów parkujących tu przez 3 godziny w tygodniu, w czasie trwania dwóch niedzielnych mszy. Tym bardziej, że sam Kleosin nie jest wielką miejscowością, rozciąga się na długości 1,2 km, a trasa rowerowa jest komunikacyjnym ciągiem na trasie z Białegostoku w kierunku Łap. Na razie są wakacje, ale w czasie roku szkolnego jest to popularna droga, którą dzieci dojeżdżają do szkół.
Rowerzyści na forach drwią, „że to jest tak, jak buduje się coś w 5-tysięcznej miejscowości bez uzgadniania z proboszczem” albo „że może jeszcze samochodami zaczną wjeżdżać do kościoła, żeby było bliżej i wygodniej”. Najbardziej boli mentalność posiadaczy samochodów, którzy rowery traktują jak pojazdy drugiej kategorii oraz bezmyślność urzędników, którzy zdają nie rozumieć po co sami wcześniej zbudowali tą ścieżkę.


PRZECZYTAJ TAKŻE: