Małe pojazdy w Ameryce stają się realną konkurencją dla samochodów

  • Data: 5 lipca 2018 ·
  • Autor: ·
Małe pojazdy w Ameryce stają się realną konkurencją dla samochodów
Share

Początkowo budzą rozbawienie. Potem często irytację, aż w końcu trudno się bez nich obyć. Małe pojazdy: rowery, skutery, tradycyjne i elektryczne deskorolki i hulajnogi, unicykle z reguły wyglądają niepoważnie, ale potraktowane poważnie mogą znacząco pomóc w tworzeniu odpowiedzialnego i bezpiecznego miasta.

Część uroku małych pojazdów z pewnością bierze się ze skojarzenia z zabawkami, którymi bawiliśmy się w dzieciństwie. Z pewnością nie są to jednak zabawki. Większość kosztuje co najmniej 1 tys,. dolarów, a wiele – tyle co używany samochód. Tyle, że nie wymagają dodatkowych opłat związanych z użytkowaniem samochodu: paliwa, miejsc parkingowych, opłat drogowych, ubezpieczenia. Po co zawracać sobie głowę samochodem, zwłaszcza, gdy ma się do przejechania kilometr lub dwa. Odpowiedź wydaje się prosta: przewagą samochodu jest wygoda. Producenci małych pojazdów starają się jednak przezwyciężyć tę barierę, dodając do swoich urządzeń napęd elektryczny i różnicując ich formę. W zależności od upodobań można w nich stać lub siedzieć w różnych pozycjach. A w przypadku składanych elektrycznych pojazdów można zabrać je do pociągu lub metra: tak właśnie robi, według firmy URB-E, jedna trzecia użytkowników takich pojazdów.
Z kolei przypominający jajko, ELF trzykołowy welomobil z napędem elektrycznym ma plastikowe zadaszenie, które chroni przed deszczem. Kosztuje wprawdzie ok. 9 tys. dolarów, czyli tyle co używany samochód, ale i jakość jazdy jest porównywalna: ELF 2FR może unieść prawie 230 kg i może pomieścić dwoje dorosłych lub jednego dorosłego i dwoje dzieci. Zaopatrzony w kierunkowskazy może poruszać się zarówno po ścieżkach rowerowych, jak i ulicach.

Według badania przeprowadzonego przez Federalny Zarząd Autostrad, prawie połowę łącznej liczby kilometrów przejechanych prze samochody w Stanach Zjednoczonych w 2017, stanowiły podróże nieprzekraczające 3 mil (4,8 km). Wielu przypadkach samochody wypełnione były pasażerami, przewoziły dzieci, osoby starsze lub niepełnosprawne. Czasem wyładowane były bagażami, niekiedy jeździły w trudnym terenie lub przy złej pogodzie. Często jednak samochodami tymi jeździły pojedyncze, w pełni sprawne osoby obarczone jedynie torebka lub plecakiem, poruszające się po płaskim, miejskim terenie, w niezłych warunkach atmosferycznych. Dla wielu takich pasażerów małe pojazdy byłyby nie tylko tańszą, ale i szybszą opcją. Nie mówiąc już o tym, że zdrowszą.