Dział warzywny rośnie w sklepie

  • Data: 25 listopada 2019 ·
  • Autor: ·
Dział warzywny rośnie w sklepie
Share

Dostarczanie produktów jak najświeższych i jak najbardziej lokalnych to – obok ekologiczności samej uprawy – dwa kluczowe czynniki związane z dostarczaniem klientom dobrej jakości produktów spożywczych. Dotyczy to zarówno samych sklepów, jak i restauracji. Sprawę uprościć postanowiła młoda niemiecka firma InFarm, która uprawy organizuje na miejscu.

Przypomina to trochę niewielkie piece, gdzie nawet najmniejsze sklepiki mogą odgrzać mrożone pieczywo i podać jeszcze ciepłe klientowi. To co oferuje InFarm nie jest jednak żadnym kompromisem – Niemcy po prostu postanowili, aby szklarniowy system upraw przenieść do sklepów i restauracji. Dostarczają więc tam rodzaj inkubatora – wygląda trochę jak lodówka na wino – gdzie sami sklepikarze czy też kucharz uprawiają rośliny. To zapewnia produkty prosto z krzaka. A właściwie, same krzaki, bo w inkubatorach InFarm uprawia się raczej rośliny zielone, liściaste i zioła. Do wyboru jest 29 odmian – od koperku przez pak choi, a na liściach shiso kończąc. Inicjatorzy projektu dobierają przede wszystkim rośliny, które najbardziej tracą podczas transportu.

System to klasyczny przykład tego jak technika może wpływać na ekologię. Wszystkie inkubatory Infarmu są on-line, sterowane zdalnie z chmury, a do tego wykorzystywany jest tzw. system uczenia maszynowego (machine learning), który zbierając wyniki z rozsianych po świecie minifarm udoskonala technikę upraw. Z drugiej strony tak skomponowany model produkcji warzyw powoduje, że nie tylko ogromnie oszczędza się na przestrzeni upraw, ale także zużywa 95 proc. mniej wody, 75 proc. mniej nawozów, zupełnie rezygnuje się z pestycydów i na końcu mamy 90 proc. oszczędności na transporcie.

I nie jest to już przedsięwzięcie niszowe, bo inkubatory InFarmu trafiły już do 191 sklepów i restauracji, głównie w Niemczech – można je znaleźć w największych sieciach handlowych, takich jak Edeka, Auchan, Metro, Selgross czy Intremarche.

/Fot: Alan Levine//


PRZECZYTAJ TAKŻE: