Skip to main content

Po latach powrócił pomysł, aby zamiast czekać na naładowanie baterii w samochodzie elektrycznym, w ciągu 10 minut na stacji wymienić ją na w pełni naładowaną. Takie rozwiązanie oferuje kalifornijski startup Ample.

Dzieje się to równo dekadę po spektakularnej upadłości Better Place, również kalifornijskiego startupu założonego w 2007 roku przez Shaia Agassiego. To również miał być pomysł na wąskie gardło elektryków, czyli ładowanie baterii, które wówczas było jeszcze wolniejsze. Stąd pomysł na sieć stacji wymiany baterii, którą Agassi zaczął budować w Izraelu, Danii i na Hawajach. Projekt okazał się przestrzelony i zbyt drogi – inwestycja sięgała 850 mln dolarów, a rynek pojazdów elektrycznych nie rozwinął się tak szybko jak oczekiwał. Podstawowym ograniczeniem, była niska kompatybilność: każdy pojazd ma inne akumulatory, a cała sieć była dedykowana dla jednego tylko auta Renault Fluence ZE. 

Te doświadczenia nie zraziły Johna de Souza, współzałożyciela i prezes Ample, który wyciągnął wnioski z błędów Better Place. Nie chce uzależniać się od jednego, a nawet kilku producentów aut i dlatego opracował własną baterię Ample EV. Jest to akumulator modułowy, który można powiększać i pomniejszać, tak aby dostosować do każdego pojazdu. Byłby to więc rodzaj uniwersalnego zamiennika, a proces takiej adaptacji Ample EV do konkretnego pojazdu trwa 2 – 3 miesiące. Ta propozycja miałaby nie tylko zdjąć z głowy problem infrastruktury do lądowania, ale także żywotności baterii. Same stacje wymiany mają być proste i niewielkie, tak aby zmieściły się nie tylko przy stacjach benzynowych, ale także przy centrach handlowych.

Na przeciw szybkiemu ładowaniu

Swój projekt John de Souza, stawia w opozycji nie tyle wobec obecnej infrastruktury, ale szybkich ładowarek, które mają istotnie skrócić czas ładowania baterii. „Im szybciej ładujesz, tym więcej energii tracisz w postaci ciepła. Koszty rosną bardzo szybko. Jeśli więc chcesz naładować pojazd w pięć minut, możesz potrzebować ładowarki o mocy od 1 do 2 megawatów, która jest bardzo droga i bardzo trudna do uzyskania”, mówi de Souza.

Z taką tezą nie zgadza się Bartosz Kubik, szef największego w Europie producenta szybkich ładowarek Ekoenergetyka. W niedawnym wywiadzie przekonywał, że moc ładowarek już wkrótce bardzo szybko wzrośnie, dostosują się do tego akumulatory i pojawią się huby na których ładowanie pojazdu nie będzie dłuższe od tankowania.  

/Fot: Ample//

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Kopenhaga pełna osiedli z kontenerów

Elektryczne taksówki niebawem polecą

Biblioteki na kółkach

Koniec poczty lotniczej

Ludzie uczą mówić rośliny

Bezpieczne przejście dla pum

Szybowce przyszłością lotnictwa