Skip to main content

Dwa długie tunele ciągnące się ze wschodu na zachód, to jeden z najbardziej spektakularnych pomysłów władz Londynu. Chcą w ten sposób ulżyć centrum miasta, które jest bardzo mocno zanieczyszczonemu przez spaliny, a zakorkowane ulice płoszą przechodniów i rowerzystów.

Mają to być dwie podziemne autostrady ciągnące się na południe i północ od centrum. Łącznie będą miały 43 km. Na pierwszy ogień ma pójść Northern Cross City Corridor – wzdłuż drogi A40 na Park Royal do A12 na Hackney Wick. Południowy tunel zaczynałby się na drodze A4 na Chiswick, a kończył na A13 na Beckton. Cała przebudowa ma trwać około 15 lat.

Odzyskane obszary mają być wykorzystany pod tereny zielone. Projekt ma zresztą większy zasięg. Poza dwoma głównymi trasami ma powstać dziewięć mniejszych podziemnych przejazdów, umiejscowionych w innych częściach miasta.
Jak wynika z szacunków ratusza dzięki temu ruch naziemny w całym Londynie spadnie o około 20 proc. Jest to rodzaj działania prewencyjnego, chociaż pewnie nie wystarczającego – do 2030 roku miastu ma przybyć 1,6 mln mieszkańców, a ruch samochodowy zwiększy się o 60 proc.

Nie jest to jednak jedyny plan ograniczenia przejazdów samochodów przez Londyn. Były już burmistrz Borris Johnson, zapalony rowerzysta, stosował bardziej opresywne metody, ustanawiając m.in. rosnące taryfy za wjazd do miasta. Pieniądze z ich poboru mają zresztą być źródłem finansowania przedsięwzięcia.
Londyn nie jest przy tym jedynym miastem, które chce zakopać autostradę. W Europie robi to Hamburg oraz Sztokholm (trasa północ-południe), a za oceanem tzw. BigDig kopie Boston.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

BATTERSEA: NAJWIĘKSZY MIEJSKI PROJEKT ŚWIATA LONDYŃSKIE METRO DLA PIESZYCH I CYKLISTÓW KING’S CROSS: NOWE, LEPSZE OBLICZE LONDYNU