Skip to main content

Jak wynika z badań prowadzonych przez instytut Gallupa mocno spadł odsetek Amerykanów, którzy określają się mianem environmentalists. Na początku lat 90-tych mówiło tak o sobie 78 proc. członków społeczeństwa, podczas gdy dziś jest to znacznie mniej, bo 42 proc.

Badacze z Gallupa podsuwają co najmniej kilka powodów tak znaczącej zmiany. Poza najbardziej podstawowym wyjaśnieniem – prostym spadkiem zainteresowania problemem – zwracają uwagę na zmianę postrzegania pojęcia environmentalist. Przede wszystkim termin uległ silnemu upolitycznieniu, co widać w statystykach – spadek deklaracji wśród Republikanów (do poziomu 27 proc.) jest znacznie większy niż u Demokratów (56 proc.). Gdzieś po środku znaleźli się ludzie deklarujący się jako niezależni politycznie. Stało się tak mimo, że wszystkie grupy zaczynały przy podobnym sentymencie wobec natury (nie ma też znaczących różnic pokoleniowych).

Zniechęcenie konserwatywnej części społeczeństwa w Gallupie tłumaczą też możliwymi skojarzeniami terminu environmentalist z walczącymi i protestującymi grupami ekologicznymi (współczesny odpowiednik hippisów). Badanie wskazuje na to jak wykorzystywanie zagadnienia przez polityków oraz radykalizacja postaw prowadzi do osłabienia ważnego nurtu, czego na początku drogi nikt nie przewidział.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Kompostować trzeba znacznie więcej

Bruksela uspokaja ruch w mieście

Płynny ruch bez czerwonych świateł

Obfite zbiory na farmach słonecznych

Młode miasto pełne życia

Sztuka ochrony środowiska