Skip to main content

Bruksela z pewnością nie należy do europejskiej czołówki z ograniczaniu ruchu samochodowego. Licząc 1,2 mln mieszkańców zyskała za to opinię jednego z najbardziej zakorkowanych miast Europy. Według analizy przeprowadzonej w 2014 r. przez firmę Inrix przeciętny kierowca spędzał tu w samochodzie 83 godziny rocznie. 

Sytuacja się jednak zmienia. W ciągu czterech ostatnich lat liczba rowerzystów w belgijskiej stolicy wzrosła trzykrotnie, a liczba przejazdów komunikacja miejską już wróciła do poziomu sprzed pandemii. Dlaczego przykład Brukseli jest ważny, choć daleko jej jeszcze do Amsterdamu czy Kopenhagi? Właśnie dlatego, że chodzi o transformację miasta, w którym jeszcze do niedawna  królowały samochody.  

Choć obecnie belgijskie wyroby mogą kojarzyć się głównie z czekoladkami i piwem, kraj ten słynął niegdyś z przemysłu samochodowego. Chevrolet produkował samochody w Antwerpii już w latach 20. XX wieku. W latach 30. dołączył do niego Ford, a stopniowo inni kluczowi producenci samochodów. Rozwój tego przemysłu umiejętnie wspierał rząd, oferując na przykład ulgi podatkowe firmom, które wynagradzały pracowników służbowymi pojazdami. Do samochodów dostosowywano również infrastrukturę miejską. Ulice poszerzono, usunięto tramwaje. Wybudowano drogi ekspresowe, najsłynniejszy plac miasta Grand-Place zamieniono w ogromny naziemny parking. Bruksela stała się jedną z najbardziej przyjaznych samochodom stolic Europy.

Zmiany zainicjował w 2004 r. rząd, gdy ministrem mobilności został Pascal Smet który – na wzór rodzinnej Flandrii – zaczął budować ścieżki rowerowe, a Place Flagey z parkingu zamienił w plac z fontannami. Dużo zdziałali także miejscy aktywiści. W 2012 r. tysiące mieszkańców uczestniczyło w ulicznych piknikach na ruchliwej ulicy Boulevard Anspach, skutecznie lobbując na rzecz zamiany w jej w przestrzeń wolną od samochodów. W 2017 r., w ramach kampanii na rzecz ograniczenia spalin samochodowych, Greenpeace rozpoczął akcję pomiarów poziomu zanieczyszczenia powietrza wokół szkół. Gdy w trakcie pandemii ruch na ulicach zamarł, miasto wykorzystało okazję do budowy 40 km nowych ścieżek rowerowych w ciągu roku. 

W kolejnym ruchu miasto zaostrzyło limity prędkości do 30 km/h. W sierpniu 2022 r. ograniczono ruch samochodowy w historycznym centrum miasta. Ulice dwukierunkowe zamieniono w jednokierunkowe, ruch samochodowy zaczęto reglamentować,  a na niektóre ulice w ogóle nie da się wjechać samochodem. Historyczne centrum Brukseli tzw. Pentagon, dysponuje obecnie jedną z dwój największych w Europie stref wolnych od samochodów (druga znajduje się w Wenecji). Zmianom tym towarzyszyły inwestycje w transport publiczny: liczba miejsc w miejskich autobusach wzrosła o 30%. I choć wiele osób nadal pracuje z domu, przejazdy komunikacja miejską wzrosły już do poziomu sprzed pandemii (dla porównania w Stanach Zjednoczonych jest ich wciąż o 25% mniej niż przed pandemią). Efekty już widać. 20 lat temu trzy czwarte gospodarstw domowych w Brukseli posiadało przynajmniej jeden samochód, w 2021 r. – już niecała połowa. O ile w 2017 r. na samochody przypadało aż 64% kilometrów przejechanych w mieście, w 2022 r. udział ten spadł do 49%. A przejazdy rowerowe, które w 2018 r. miały 3% udziału w ruchu miejskich – obecnie mają go 10%.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Beton bez cementu

Miesięczny bilet napędza kolej

Kopenhaga pełna osiedli z kontenerów

Elektryczne taksówki niebawem polecą

Biblioteki na kółkach

Koniec poczty lotniczej