Skip to main content

Pierwsza restauracja nadająca się do recyklingu

Taki lokal powstał w Szwecji.  Do ponownego wykorzystania nadaje się tu wszystko – od sztućców po meble, które także pochodzą z materiałów z recyklingu. To nagrodzona dwoma gwiazdkami Michelin inicjatywa szefów kuchni Daniela Höglandera i Niclasa Jönssona. Ich nowa restauracja Enjoy Bazaar zlokalizowana jest w Östermalm, eleganckiej dzielnicy Sztokholmu słynącej z szykownych barów i restauracji.

Kluczowe są robione na zamówienie meble. Kolekcja nazwana Kelp, stworzona została przez projektantów z Interesting Times Gang. Podstawową innowacją jest tu materiał wykonany z biokompozytu, wykorzystujący pochodzące z recyklingu stare sieci rybackie połączone z włóknem drzewnym. „Każdego roku tysiące sieci rybackich zrzuca się w głąb Morza Bałtyckiego i otaczających go wód. Od dziesięcioleci powodują one śmierć i zniszczenie ryb oraz życia morskiego Co by było, gdyby te sieci stały się cennym zasobem i nie wylądowały w oceanie?”, takie pytania postawili sobie Interesting Times Gang.

Wydobyte z morza, nieużywane już sieci rozdrabnia się, aby stworzyć nowe biomateriały, które można wielokrotnie ponownie wykorzystywać. Jak przekonują projektanci w ten sposób tworzy się zupełnie nowe obiekty w ramach zamkniętej pętli projektowej. Tak wytworzonym biokompozytem nabija się nim specjalne tonery, a krzesła są drukowane. W Enjoy Bazaar są trzy rodzaje siedzisk – krzesło, stołek barowy i niski stołek zwany Kelpie. Wszystkie mają faliste, przypominające wstęgi formy, które przywodzą na myśl podwodne wodorosty targane przez morską wodę. „Spod igły” drukarki 3D wyszła także część wyposażenia wnętrza – takie elementy jak znajdujące się na antresoli balustrady.

„Kolekcja Kelp jest inspirowana biomimiką z falistymi liniami i organicznie kołyszącymi się sylwetkami, aby naśladować formy występujące w roślinności oceanicznej. Proces możliwy dzięki najnowszym postępom w technologii druku 3D i opracowywaniu materiałów”, wyjaśniają projektanci. Kelp Collection, który swoją nazwę wywodzi właśnie od wodorostów z rodziny brunatnic, stworzona została aby zwrócić uwagę na fakt, że ogromne ilości podwodnych lasów wodorostów zostały wytępione z powodu niezrównoważonych praktyk połowowych i rosnącej temperatury oceanu. Tymczasem jak przekonują projektanci hektar kelpu usuwa tyle CO2 ile 20 hektarów drzew.

/Fot: Interesting Times Gang//

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Zalesianie udane tylko w połowie

Co zrobić z górą śmieci

Mięso dawno przestało być naturalne

Szczyt Klimatyczny – co się udało, a co nie

CO2 stało się wkładem do akumulatorów