Skip to main content

Parki przeciwpowodziowe

Bałtyckie porty to miejsca szczególnie narażone na nawałnice i zalania – o czym nie raz przekonali się mieszkańcy Trójmiasta – a jednym z najbardziej poszkodowanych metropolii jest Kopenhaga, którą ulewy rocznie kosztują około 5 mld koron. Dlatego Duńczycy mocno rozwijają swoją infrastrkturę przeciwpowodziową. Nie robią tego jednak prostymi środkami przy użyciu koparek i betoniarek, ale inteligentnie, wprowadzając do miasta mało inwazyjne rozwiązania najlepiej sprawdzające się w miejscach najbliższych naturze.

Stąd ich pomysł, aby w pierwszej linii walki z nawałnicami uczestniczyły przede wszystkim parki. Taki jest m.in. plan wobec w Hans Tavsens Park w Nørrebro, który po przekształceniu ma pełnić rolę w wielkiego zbiornika retencyjnego o pojemności 18 tys. metrów sześciennych wody. Nie będzie to rzecz jasna basen, ale przestrzeń rekreacyjna wypełniona obiektami boiskami i placami zabaw, które w czasie ulewy będą wypełniać się wodą. Realizacja projektu przygotowanego przez biuro SLA Architects ma ruszyć już na wiosnę i potrwać do 2023 roku.

(Park przed i po ulewie)

Wcześniej dość podobny zabieg przeszedł Tåsinge Plads, niewielki zielony plac usytuowany pomiędzy dwoma ulicami. Zaprojektowany został w formie zagłębienia, które samo w sobie stanowi zbiornik retencyjny – ma się wypełniać wodą w czasie ulewy. Obok stoją też instalacje przypominające odwrócone stożki, które też mają gromadzić wodę.
Dziś największe zainteresowanie budzi jednak przeprowadzona z powodzeniem adaptacja Enghaveparken, założnego w latach 20-tych XX wieku w dzielnicy Vesterbro. Co do zasady projekt przedstawiony przez biuro Tredje Natur zakładał zachowanie jego charakteru przy jednoczesnym wprowadzeniu kilku ulepszeń sprzyjających retencyjności tego terenu.

Stąd część istniejących przestrzeni obniżono o kilka metrów, aby pełniły rolę zbiorników na wodę – tak stało się w przypadku boiska do hokeja oraz części ogrodu różanego. Biorąc pod uwagę niewielką pochyłość terenu trzy boki parku projektanci zabezpieczyli niewielki wałem, czwarty położony najwyżej pozostawiając otwarty. W ten sposób woda spływająca z okolicznych ulic w czasie ulewy dostaje się na teren zielony i jest tam zatrzymywana dzięki sztucznym wyniesieniom (rzecz jasna stworzono tam też specjalne bramki zamykane w czasie nawałnicy, które pozwalają swobodnie wchodzić do parku).

Nie zapomniano też o systemie utylizacji wody opadowej, która ostatecznie jest też cennym zasobem. Dlatego pod murawą Enghaveparken stworzono zbiorniki retencyjne, które jako pierwsze przyjmują nadmiar wody. Później, gdy deszcze ustają – zwłaszcza w upalne lato – jest ona wykorzystywana do podlewania tutejszych roślizasilania fontann.

Tego typu wdrażana przez Kopenhagę koncepcja wykorzystywania parków jako miejsc retencji ma uzasadnienie nie tylko ze względu na fakt, że są to jedyne niezabetonowane części miasta, które w sposób naturalny przepuszczają wodę do gruntu. Planiści większości europejskich metropolii już wcześnie zadbali o to, aby tego typu tereny zielone regularnie rozmieszczać w całym mieście. Dlatego dziś w oparciu parki można stworzyć symetrycznie rozprowadzoną sieć przeciwpowodziową wspierającą przed zalaniem wszystkie dzielnice.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Mała farma w każdym domu

SUVy zabijają elektromobilność

5 strategii zrównoważonego transportu

Kurnik wolnowybiegowy

ESG zmienia polski biznes

Paryż będzie cały dla rowerów