Skip to main content

Craig Applegath, założyciel kanadyjskiego biura architektonicznego Dialog, podjął się niełatwego zadania , zaprojektowania szklanego wysokościowca, który miałby zerowy ślad węglowy. Oczywiście niektóre firmy budowlane wiedząc jak ich klienci zaczynają cenić sobie zielone technologie twierdzą, że budują takie biurowce, ale do tej pory to były bardziej marketingowe triki. Po prostu deweloperzy w wybranym przez siebie miejscu sadzili odpowiednią ilość drzew, potrzebnych do pochłonięcia CO2, który wcześniej zostało wyemitowany, przy okazji produkcji ogromnych ilości betonu wykorzystanych przy budowie drapacza chmur. Ich produkcja jest mało ekologicznym procesem i w efekcie choć w teorii nowe drzewa w przyszłości pochłaniały emisje, dwutlenek węgla realnie i tak był emitowany. 

Applegath uznał, że nie interesują go takie kompromisy (a raczej mydlenie oczu klientom) i stworzy 105-piętrowy biurowiec, w którym stal i beton zastąpi drewnem, w takim stopniu by emisja CO2 przy produkcji wszystkich materiałów potrzebnych do jego postawienia faktycznie była zerowa. Jeszcze kilka lat lat temu byłoby to niemożliwe, ale wszystko zmieniło się za sprawą rozwoju technologii wielowarstwowego drewna klejonego (CLT), materiały coraz powszechniej stosowanego przy produkcji słupów, belek i paneli konstrukcyjnych. Te elementy stworzone z CLT pod względem wytrzymałości i ciężaru mogą dziś spokojnie konkurować ze swoimi odpowiednikami ze stali i betonu. Jedyną przeszkodą jest używanie wielowarstwowego drewna w najwyższych partiach budynku, bo elementy konstrukcyjne z CLT nie są wystarczająco zbite. Dlatego do tej pory najwyższym budynkiem zbudowanym w tej technologii jest 18-piętrowy biurowiec w Norwegii. Architekci z Dialogu zaproponowali więc spotkanie się w pół drogi i połączenie materiałów drewnianych (wykorzystanych przede wszystkim w systemach podłogowych) z elementami zrobionymi z betonu i stali. 

W jaki więc sposób, taki biurowiec jest bezemisyjny? Drzewa są dziś najtańszym i najbardziej efektywny sposobem walki z emisji CO2, bo rosnąc wychwytują je i magazynują je, dopóki stoi budynek. Kanadyjscy architekci obliczyli, że użyte przez nich elementy drewniane w liczącym 105 pięter drapaczu chmur pozwoliłby zmagazynować 36 tys. CO2, co z naddatkiem pokrywa emisje wygenerowane przy produkcji elementów stalowych i betonowych potrzebnych do jego budowy. Craig Applegath w swoim podejściu do zero-emisyjnego budowania nie ograniczył się tylko do procesu postawienia wysokościowca, ale też zadbał by korzystanie z nie generowało dodatkowych ilości CO2.  Dlatego na ścianach budynku montowane są panele słoneczne, a budynek dodatkowo byłby ogrzewany za pomocą ciepło odpadowe.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

W Kalifornii porzucają samochody spalinowe

Zielony wodór wisi w powietrzu

Zamieszkać na śródmiejskiej farmie

Baterie z pancerzy krabów i homarów

Szansa na wykorzystanie potencjału morskich fal

Burger z trocin