Skip to main content

Miasta ogrody powracają

Dziś właściwie każdy projekt miasta przyszłość przewiduje wprowadzanie do nich upraw warzyw i owoców. Swego czasu magazyn Fast Company uznał, że miejskie farmerstwo będzie jednym z zawodów przyszłości. Z punktu tworzenia przestrzeni do życia ciekawe są jednak przede wszystkim pomysły jak tego typu uprawy łączyć z wielkomiejską architekturą. Pierwsza myśl to wypełnianie nimi miejskich nieużytków.

Stąd np. w Cincinnati władze miasta doliczyły się, aż tysiąca porzuconych nieruchomości i uznały, że zamiast płacić za ich utrzymanie, przynajmniej część przekażą we władanie miejskich farmerów. Nieco inny oryginalny pomysł mają Francuzi, którzy uważają, że uprawami powinno się obsadzać nieużywane parkingi przy pustoszejących hipermarketach. Przedstawiona przez studio NAB koncepcja o nazwie Car Parks 2.0 zakłada znaczące zmniejszenie powierzchni dla aut. Chodzi o to, by zerwać asfalt, przywrócić glebę i zorganizować tu szklarnie oraz sady owocowe. A do tego jeszcze wspólne ogródki działkowe dla okolicznych mieszkańców.  Zyskiwać mają nie tylko mieszkańcy, ale także samo centrum handlowe. Rolne płody można by tu kupować od ręki, „prosto z krzaka”, co byłoby dodatkowym magnesem przyciągającym klientów. Czymś, co nie zaoferuje ani sklep internetowy, ani śródmiejski mall.

Bardziej skomplikowane jest przykrywanie farmami nadających się do tego dachów. W tej kategorii wyjątkowo ambitny jest pomysł który zrodził się na Uniwersytecuie Thammasat w Bangkoku. Tu jeden z nowych budynków kampusu – Puey Learning Center – postanowiono przykryć ryżowym polem. Skośny dach nadaje się na to świetnie, bo jak wiadomo ryż uprawia się tarasowo więc łagodnie spadek stropu dobrze je układa. Uprawiać się tu będzie zresztą nie tylko ryż, ale także różne miejscowe warzywa. Efektywność zagospodarowania przestrzeni jest wysoka, bo na 5,7 ha jakie zajmuje ta część campusu, aż 2,3 zostanie nakryta ryżowym polem – w ciągu roku farma samego ryżu ma wyprodukować tyle, aby starczyło na 100 tys. porcji w uczelnianej stołówce.

Byłaby to największa tego typu farma w całej Azji, której towarzyszyłyby duże sztuczne stawy, pełniące rolę zbiorników retencyjnych o pojemności 10 mln litrów wody. Dach miałby też infrastrukturę spacerową, a nawet specjalne miejsca gdzie mogą być prowadzone zajęcia, a poza tym wyposażony jest w panele słoneczne zasilające budynek w prąd. Poza funkcją przeciwpowodziową będzie też pełnić rolę przestrzeni rozładowującej wyspy ciepła, których w mieście nie brak. 

Bardziej europejskim pomysłem dachowych upraw na poważną skalę jest przedstawiona przez Carlo Rattiego koncepcja, aby Vitae Milan, nowo powstające mediolańskie centrum badawczo-biurowe, zwieńczyć winnicą (zdjęcie otwierające, u góry). Także w tym przypadku dach opadałby zakosami, a winogrona miałyby być uprawiane na sztucznym stoku o długości 200 metrów. Mniej oczywista opcja to wprowadzanie farm do wnętrza biurowców.

Tak jak zrobiła to pasona druga co do wielkości japońska agencja zatrudnienia, która swoją tokijską siedzibę zamieniła w gospodarstwo rolne i uczy pracowników jak sobie uprawiać warzywa. Już w lobby uwagę przyciąga zielona połać – to rosnące tu, niewielkie poletko ryżowe. W sali konferencyjnej z kolei nad dyskutującymi zwisają pomidory, a na korytarzu można sobie zerwać marakuję. Dzięwięciopiętrowy budynek łącznie mieści pół hektara przestrzeni uprawnej, gdzie rośnie ponad 280 różnych roślin – nie tylko warzyw i owoców, ale także ziół i zbóż. Farmę obsługują pracownicy. W sumie przeszkolonych zostało 1,5 tys. osób z załogi, którzy doglądając własnych warzyw od razu zapewniają sobie urozmaicenie w porze lunchu – zbiory trafiają na tutejszą stołówkę, będąc dodatkiem do dań. Pasona chwali się także tym, że ta chwila prac ogrodowych poprawia ludziom nastrój – 80 proc. deklaruje, że ma więcej energii – oraz wydajność. 

Coraz bardziej ambitnych projektów na takie samowystarczalne budynki robi się coraz więcej. I tu znów sporo do powiedzenia ma Carlo Ratti, który przedstawił projekt biurowca z farmą miejską w postaci drapacza chmur (Jian Mu Tower), który będzie miał nawet nadprodukcję. Pracować ma tu w sumie parę tysięcy osób, aby wyprodukowanej żywności starczyło dla 40 tys. mieszkańców. Budynek ma mieć 218 metrów wysokości, a na uprawę roślin Carlo Ratti chciałby przeznaczyć aż 10 tys. mkw. powierzchni. Wertykalna farma rocznie miałaby wytwarzać około 270 ton żywności – wypełniłaby m.in. fasadę budynku, ochraniając wnętrze przed nagrzewanie. Jian Mu Tower miałoby właściwie stworzyć śródmiejski, samowystarczalny łańcuch dostaw żywności, obejmujący uprawę, zbiory, sprzedaż i konsumpcję roślin. Wszystko w jednym budynku, gdzie obok biur i upraw znajdą się także supermarket i przestrzeń gastronomiczna.

Dzięki współpracy z włoską firmą ZERO, która specjalizuje się w agrotechnologii, farma w wieży została zoptymalizowana pod kątem produkcji wszystkiego – od zieleni sałatkowej, przez owoce, po aromatyczne zioła, przy jednoczesnym zachowaniu wydajności i zrównoważonego rozwoju. Za codzienne funkcjonowanie farmy – m.in. odpowiednie nawadnianie i dostarczanie substratów odżywczych – odpowiedzialny byłby „wirtualny agronom” wspierany przez sztuczną inteligencję.

Jeszcze bardziej ambitną koncepcję przedstawiło biuro Lissoni & Partners. Ich wysokościowiec ma być swoistym wertykalnym mikromiastem zamkniętym w obrębie jednej strzelistej wieży. Znajdzie się tu miejsce zarówno na mieszkania, przestrzeń do pracy, uniwersytet, szkoły średnie, szpital, centra kultury, obiekty sportowe no i oczywiście uprawę hydroponiczną. Strzelisty Skylines składać by się miał z ponad 40 pięter otoczonych dużymi wiszącymi ogrodami, które by rosły na fasadzie owiniętej stalowymi linami. Na dole, poza parkingiem i przejściem do metra, znajdowałoby się centrum recyklingu. Nieco wyżej handel, przestrzenie publiczne i farmy. Mieszkania zajmowałyby całą górną połowę wieżowca. Zieleń miałaby rosnąć na całej wysokości tworząc wertykalny miejski las. Poza funkcjami estetycznymi i zwiększeniem jakości życia miałaby też wpływać na polepszenie jakości powietrza i komfortu cieplnego.

To jednak wybieganie w przyszłość. Znacznie bliższy urzeczywistnienia jest za to budowany w Montrealu dom mieszkalny z farmą umieszczoną jednak nie na dachu, fasadzie czy w hallu, lecz w piwnicy. Tak ma wyglądać Haleco, budynek na 367 mieszkań którego projekt przygotowany przez pracownię Pomerleau zwyciężył międzynarodowy konkurs C40’s international Reinventing Cities. Piwniczne gospodarstwa rolne o powierzchni pół hektara będzie prowadzone w formie intensywnych upraw hydroponicznych oświetlanych sztucznym światłem. Mają znaleźć się tu nowalijki i inne szybko wzrastające rośliny. Kompleks do użytkowania zostanie oddany w 2024 roku.

Fot: Carlo Ratti, Studio NAB – Car Parks 2.0, Kotchakorn Voraakhom/Landprocess, Lissoni & Partners, Haleco//   

 

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Kubki zwrotne jak butleki

Grecy mówią dość turystom

Ekodzielnice Europy

La Rambla dla pieszych

Abonament za jazdę na gapę