Skip to main content

Amsterdam, Kopenhaga, Paryż, Oslo – europejskie metropolie dziś się ścigają o to, która z nich znajdzie najlepszy sposób na poprawienie jakości powietrza na ulicach. Do wyścigu dołączyć się postanowił Madryt. I od razu chce zostać numerem jeden.

Ostatniego dnia listopada samochody nie mogą wjeżdżać do centrum Madrytu (po za kilkoma wyjątkami) na obszarze 472 hektarów. Jedynymi pojazdami, które zostaną dopuszczone do ruchu w tej strefie, są auta należące do mieszkańców, taksówki, transport publiczny oraz samochody dostawcze, ale tylko pod warunkiem, ze mają zerową emisję. Nawet na tle Europy, gdzie wiele miast ogranicza ruch samochodowy, plan wydaje się bardzo drastyczny. Szczególnie, że nie chodzi o jakieś małe miasto, ale ważną europejską stolicę, zamieszkiwaną przez ponad 3 mln mieszkańców. I chodź znaczna część centrum Madrytu składa się z wąskich uliczek, które nigdy nie były odpowiednie dla aut, to centralna strefa obejmuje również szerokie aleje – takie jak Gran Via – i szerokie place, które przez dziesięciolecia były wyspami w morzu rosnącego ruchu samochodowego. Decydując się na taki krok władze miasta chcą stworzyć sytuację, w której jedynym sensownym sposobem poruszania się po centrum będzie komunikacja miejska albo taksówka.

Dla wielu kierowców to będzie szok, ale hiszpańska stolica już od kilku lat próbuje zmienić swoje oblicze, chodź dotąd robiła to trochę niemrawo. Już w 2005 roku została ustanowiona pierwsza taka strefa (nazywana Residential Priority Zone) w historycznej, gęsto zamieszkałej dzielnicy Las Letras. Od tego czasu w całym Madrycie stworzono trzy podobne strefy. Ale teraz nowy obszar będzie kilkanaście razy większy od nich. Aby ludzie mogli się przyzwyczaić do nowego rozwiązania w listopadzie rozpoczną się ręczne kontrole policji wokół strefy. Kierowcy samochodów, którzy naruszają nowe zasady, zostaną ostrzeżone o grzywnie, jaką w przyszłości będą musieli zapłacić, bez faktycznego naliczania opłat. W tym roku zostanie wprowadzony w pełni zautomatyzowany system z kamerami, który będzie śledził ruch w centrum, a od lutego każde złamanie obowiązującego nowego prawa będzie karane mandatem w wysokości 90 euro.
Wygląda to bardzo ambitnie. Na razie plan Madrytu może przebić tylko Oslo, które chce zakazać wjazdu do centrum dla wszystkich samochodów.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.