Skip to main content

Minął rok odkąd władze Londynu w ramach programu Streetspeace zamknęły część ulic dla ruchu samochodowego. Streetspace miała być odpowiedzią na pandemię. Założenia programu były proste: oddać część przestrzeni zajmowanej przez samochody pieszym i rowerzystom, tak by zwiększyć ich bezpieczeństwo oraz przepustowość ulic, przy jednoczesnym zachowaniu dystansu społecznego. Dzięki zamknięciu niektórych ulic więcej miejsca zyskały też autobusy, co miało przyspieszyć podróżowanie komunikacją miejską, zmniejszając ryzyko infekcji.

Przeprojektowanie londyńskich ulic zdało egzamin. Według danych Transport for London (TfL) przełożyło się to na 50-procentowy wzrost ruchu pieszego i rowerowego. Jest więc szansa, że kiedy pandemia się skończy wprowadzone zmiany zostaną nie tylko zachowane, ale nawet rozszerzone na kolejne ulicy i to mimo, że nie wszyscy je popierają. Najgłośniej przeciwko zamykaniu ulic dla samochodów protestują taksówkarze, którzy przeciwko władzom Londynu poszli do sądu. W podobny sposób ze zmianami walczyli wcześniej kierowcy w Paryżu i Berlinie, ale bezskutecznie.

O tym jak zmieniły się zwyczaje przemieszczania się po Londynie najlepiej pokazują liczby. Przed pandemią Londyńczycy około 29 proc. podróży odbywali pieszo lub na rowerze. Tymczasem po zamknięciu części ulic albo ich zwężeniu (tak by zyskać więcej przestrzeni dla dla pieszych i rowerzystów) odsetek ich podróży wzrósł do 46 proc. Co prawda okresowo ta liczba się zmieniała (spadła do 37 proc.), ale działo się to, kiedy liczba nowych przypadków zachorowań spadała, luzowane były obostrzenia, a mieszkańcy największej europejskiej metropolii przesiadali się do komunikacji publicznej. Co ważne, dzięki wprowadzonym zmianom w ramach Streetscape, liczba Londyńczyków mieszkających w promieniu 400 metrów od ścieżki rowerowej wzrosła o ponad połowę, z 11,5% do 17,9%.

/Fot: Ibex73// londyn rowery autobusy

Will Norman, londyński komisarz ds. pieszych i rowerzystów, zwracał uwagę, że mieszkańcy stolicy efektywnie wykorzystali powiększona dla siebie przestrzeń i spokojniejsze ulice, a zmiana nawyków pociąga za sobą trwałe zmiany w infrastrukturze. Gdyby nie Streetspace to Londyńczycy zapewne masowo przesiedli się do samochodów. Dlatego władze Londynu dziś skoncentrowane są już na drugiej fazie programu, która ma sprawić, że liczba pieszych i rowerzystów na ulicach wzrośnie jeszcze bardziej, co przyczyni się do poprawy jakości powietrza w mieście oraz stworzenia bardziej zrównoważonej przestrzeni dla mieszkańców

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

W Kalifornii porzucają samochody spalinowe

Zielony wodór wisi w powietrzu

Zamieszkać na śródmiejskiej farmie

Baterie z pancerzy krabów i homarów

Szansa na wykorzystanie potencjału morskich fal

Burger z trocin