Skip to main content

Jeśli chodzi o sprowadzanie używanych aut z zagranicy, Polska to europejski czempion. Proceder pod lupę wziął UNEP, czyli Program Środowiskowego ONZ, który w swoim najnowszym raporcie
Used Vehicles and the Environment bada skalę operacji, kierunki przepływu używanych aut i regulacje związane z importem.

Badanie objęło tzw. lekkie pojazdy użytkowe, wśród których są sedany, SUV-y i minibusy. Według raportu w latach 2015-2018 na całym świecie wyeksportowano 14 milionów tego typu aut, a Unia Europejska jest w tym względzie liderem (jest także drugim, po Chinach, największym rynkiem na tego typu pojazdy). Europejczycy sprzedali ponad połowę całej puli – 7,5 mln sztuk – a skala ta wzrosła pod koniec badanego okresu: w 2018 roku było ich prawie 2 mln.

Przedstawiciele UNEP skupiają się przede wszystkim na napływie tych pojazdów do Europy Wschodniej, Azji Centralnej i Afryki, gdzie normy związane z przyjmowaniem starych pojazdów są najsłabsze. Jak sami przyznają, większość eksportu krajów europejskich odbywała się jednak w granicach UE (około 60 proc.), a w tym względzie od lat dominuje kierunek zachód-wschód, gdzie Polska jest rynkiem największym.
Podobnie jak sąsiednia Białoruś czy Ukraina mamy też status jednego z najbardziej liberalnych rynków, gdy chodzi o wiek sprowadzanych pojazdów. Wiele krajów rozwijających się w ogóle zakazuje tego typu importu. Dotyczy to większości krajów Ameryki Południowej z Brazylią, Argentyną i Kolumbią na czele. Jest też kilka krajów, które nie przyjmują aut starszych niż 3 lata (np. Rosja) czy 4 -5 lat (np. Maroko i Tunezja).

Polska, prowadząc otwartą politykę importu samochodów bez względu na wiek (tego typu zasady dominują w krajach Afryki Subsaharyjskiej), naraża się na to, że trafiają do niej wysłużone pojazdy. Większość aut importowanych do Polski ma ponad 10 lat. Co więcej, poszczególne kraje dopuszczają tylko pojazdy, których silniki spełniają określoną normę, np. do Rosji czy Rumunii nie da się sprowadzić auta z normą niższą niż Euro 5, a Euro 4 jako limit obowiązuje np. w Meksyku czy Wietnamie. Tymczasem według danych z 2017 roku niemal 75 proc. z ok. 350 tys. importowanych diesli to pojazdy wyprodukowane przed 2011 r., czyli przed wejściem w życie normy emisji Euro 5. Są też kraje jak Iran czy Liban, które importowanych diesli po prostu nie wpuszczają na swoje drogi.

/Fot: Slaunger//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.