Skip to main content

Tego domagał się Andrij Sadowy, mer Lwowa. Wezwał on Borisa Johnsona premiera Wielkiej Brytanii, do zajęcia willi należących do rosyjskich oligarchów mieszkających w Londynie, by wykorzystać je do zakwaterowania ukraińskich uchodźców uciekających przed putinowską inwazją. Jeszcze niedawno taki głos mógłby nie zostać wzięty poważnie, ale dziś wszystko się zmieniło. 

W tym samym tonie wypowiedział się Alistair Carmichael, rzecznik Liberalnych Demokratów mówiąc, “że czas zamrozić te aktywa i dobrze je wykorzystać, tymczasowo umieszczając ukraińskich uchodźców uciekających przed tą straszną wojną”. W tej samej sprawie interweniowali posłowie Partia Pracy wzywając Johnsona do stworzenia ustawodawstwa łatwo identyfikującego rosyjskich właścicieli angielskich posiadłości, często ukrywających się za łańcuszkiem holdingów i fundacji. O tym że sytuacja jest poważna świadczyli chińscy inwestorzy, którzy we wtorek mieli oglądać nieruchomości Romana Abramowicza, jednego z najbardziej znanych oligarchów, który nie jest wpisany na listę Rosjan zagrożonych zamrożeniem aktywów. Ogromny pośpiech świadczy o tym, że Abramowicz boi się, że za kilka dni znajdzie się na takiej liście.   

Do tej pory trend był jeden. Oligarchowie próbując zabezpieczyć się przed niestabilną sytuacją w Rosji, chętnie inwestowali w drogie zachodnioeuropejskie nieruchomości. Belgravia, Knightsbridge, Mayfair, Notting Hill czy Highgate, najlepsze dzielnice Londynu szybko zaczęły kojarzyć się z najbogatszymi Rosjanami. Często w swoich rezydencjach nawet nie mieszkali, traktując je jako lokatę kapitału, przy okazji dokładając się windowania i tak już wysokich  cen na rozgrzanym londyński rynku nieruchomości. Ale teraz może się wszystko odwrócić.

Na razie na liście zagrożonych zamrożeniem majątku jest dziesięciu oligarchów, ale to może się szybko zmienić, bo Boris Johnson znajduje się pod presją, by zaostrzyć sankcje. Zresztą należące tylko do tej dziesiątki nieruchomości mogłyby dać schronienie tysiącom uciekających przed wojną Ukraińców.

Na przykład wiadomo, że obłożony banem Michaił Fridman jest właścicielem Athlone House, pałacu w północnym Londynie,  który kupił sześć lat temu za 65 milionów funtów. Do Igora Szuwałowa, byłego rosyjskiego wicepremiera, należy kilka apartamentów w Westminster, kupionych za około 11 milionów funtów. A Oleg Deripaska jest właścicielem ogromnej posiadłość przy Belgrave Square w Londynie. Za to Aliszer Usmanow ma kilka nieruchomości, m.in znajdującej się przy tej samej ulicy w Hampstead, co posiadłość Friedmana oraz zamku Sutton Place w pobliżu Guildford. Ta ostatnia rezydencja to potężna 72-pokojowa dawna rezydencja Tudorów, wcześniej należącą do najbogatszego człowieka świata Johna Paula Gettyego.

Rosjanie są też na przykład właścicielami ponad jednej czwartej z 430 luksusowych domów w St George’s Hill, silnie strzeżonego osiedla o powierzchni 964 akrów w pobliżu Weybridge w Surrey. Każda z należących do nich tu ponad setki rezydencji, warta jest ponad 20 milionów funtów. Jak tłumaczył jeden z pracujących ochroniarzy dziennikarzowi Guardiana, obecnie na osiedlu mieszka więcej Rosjan, niż kiedykolwiek wcześniej w przeciągu jego sześciu lat pracy. Takich domów należących do rosyjskich oligarchów nie objętych jeszcze sankcjami jest oczywiście znacznie więcej. Johnson zapowiada rozszerzenie sankcji i powołanie specjalnej „komórki”  w ramach Narodowej Agencji ds. Przestępczości do tropienia rosyjskich aktywów ukrytych w Wielkiej Brytanii.

 

1 odpowiedź na “Czy w posiadłościach rosyjskich oligarchów zamieszkają ukraińscy uchodźcy?”

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

5 strategii zrównoważonego transportu

Kurnik wolnowybiegowy

ESG zmienia polski biznes

Paryż będzie cały dla rowerów

9 kroków do lepszego świata