Skip to main content

Bezpardonowa agresja Rosji na Ukrainę pokazała jaką pułapką dla Europy jest energetyczna zależność od paliw kopalnych, których kluczowym dostawcą jest Rosja. Po pierwsze ogromne przychody Rosji ze sprzedaży gazu i ropy sprawiły, że ta operacja militarna była w ogóle możliwa. Po drugie dały one komfort psychiczny i umocniły wiarę Władimira Putina oraz jego otoczenia w to, że Zachód prędzej, czy później przejdzie do porządku dziennego nad jego wyniszczającą operacją wojskową.

I choć w tej ostatniej kwestii (jak zresztą w paru innych) Putin się przeliczył, nie zmienia to faktu, że codziennie Polska, prawie cała Europy, a nawet egzotyczne Hawaje kupują gaz i ropę w Rosji. Mimo, że Zachód nakłada na Rosję coraz bardziej uciążliwe sankcje, nadal nie dotyczą one rosyjskiej ropy i gazu. Pytanie czy globalny opór wobec rosyjskiej inwazji może przyspieszyć proces przechodzenia na energię odnawialną?

Dobrym przykładem są Niemcy, które choć od dawna mocno inwestują w zieloną transformację energetyczną wciąż około połowy swojego gazu ziemnego kupują w Rosji. Masowe protesty przeciwko rosyjskiej agresji w połączeniu z istniejącą presją polityczną, aby szybciej zająć się zmianami klimatycznymi, mogą prowadzić do zmiany polityki. Nieoficjalnie mówi się, że rząd w Berlinie nie tylko przeznaczy dodatkowe miliardy na budżet obronny, ale chce też przyspieszy inwestycje w źródła odnawialne (OZE), tak by odejść od paliw kopalnych już w 2035 roku, a nie jak wcześniej planowano w roku 2040. Przejściowo pomóc mogłaby w tym energia atomowa. Zgodnie ze starym planem (tworzonym 20 lat temu, kiedy walka z emisja CO2 nie była jeszcze tak priorytetowa) produkujące ja elektrownie miały zostać wyłączone do końca tego roku. Teraz miałyby pomóc w szybszym odejściu od paliw kopalnych. Ale kluczowe byłyby inwestycje w OZE, a to nie jest ani łatwe, ani tanie.

Rolf Wüestenhagen, dyrektor Instytutu Gospodarki i Środowiska przy Uniwersytet św. Gallen w Szwajcarii uważa: “że dziś w sytuacji agresji na Ukrainę ludzie dostrzegają problem, ale niestety potem kiedy entuzjazm opada, często uciekają do najprostszych szybkich rozwiązań, które tak naprawdę nie są dobre na dłuższą metę”. Pozytywnym przykładem może być Dania, gdzie ponad połowa dostaw energii elektrycznej pochodzi ze źródeł odnawialnych, a rząd planuje osiągnąć 100 proc. odnawialnej energii elektrycznej i ciepła do 2035 r.. Wüestenhagen przestrzega, by kraje uzależnione dziś od paliw kopalnych nie przegapiły szansy, jaką stwarza dziś – napędzana społecznym sprzeciwem i polityczną presją – możliwość szybszego przejścia na energię odnawialną. I by nie poszły w tańsze, ale krótkoterminowe rozwiązania.

Dziennikarze Guardiana ostatnio zaprezentowali wizję Europy, która korzysta z energii słonecznej i wiatrowej, a domy są ogrzewane pompami ciepła pracującymi w systemie powietrze-woda. O ile wówczas Europa byłaby silniejsza i niezależna od Rosji, i mogłaby nakładać na nią dużo ostrzejsze sankcje.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Kurnik wolnowybiegowy

ESG zmienia polski biznes

Paryż będzie cały dla rowerów

9 kroków do lepszego świata

Klopsiki dla natury