Skip to main content

Kryptowaluty dawno oderwały się od swoich fundamentów, z świetnie zabezpieczonego środka cyfrowych płatności stając się przedmiotem spekulacyjnych inwestycji. Rosnąca cena robiła nie tylko z ich posiadaczy krypto-milionerów. Ale też nakręcała wielki biznes kopania bitcoina i jego braci. Rajd na kryptowalutach na razie się zatrzymał. Od szczytu bitcoin stracił 55 proc. wartości, inne cyfrowe waluty oberwały jeszcze bardziej.

Właściciele bitcoinów mają powody do zmartwień, ale dla planety i reszty ludzi to bardzo dobra wiadomość. Co prawda Im więcej danej waluty było na rynku tym kopanie cyfrowych pieniędzy stawało się coraz kosztowniejsze. Ale to górników nie zniechęcało. Szybujący kurs kryptowalut sprawiał, że kopanie i tak się opłacało. A teraz przestało.

Na kopania najbardziej zanieczyszczających kryptowalut typu „proof-of-work” (takich jak bitcoin, ethereum czy dogecoin) “cyfrowi górnicy” w zeszłym roku zużyli 300 terawatogodzin (TW/h) energii elektrycznej. Pochodziła ona głównie z paliw kopalnych. Bitcoin ma roczny ślad węglowy na poziomie około 114 milionów ton CO2. To z grubsza porównywalne z 380 tys.  startami rakiet kosmicznych lub rocznym śladem węglowym Czech. Wydobycie bitcoina i jego braci to rodzaj kontrolowanego marnowania energii i emitowania niepotrzebnego CO2. Sam proces  polega na wielokrotnym wykonywaniu losowych czynności przez komputer w celu zidentyfikowania długiego ciągu cyfr. Z grubsza im więcej mamy mocy obliczeniowej i zużywamy energii, tym większa szansa, że kryptowalutę wykopiemy.

Przy spadającej cenie bitcoina zachęta finansowa do marnowania energii na wydobycie bitcoina spada. I choć na razie aktywność górników znacząco się nie obniżyła, może to być kwestią czasu, bo na razie wielu z nich liczy, że bitcoin wróci na szczyt. Im dłużej to się nie będzie działo, tym zapał górników do bezsensownego emitowania CO2 będzie spadał. Co więcej stagnacja na rynku może sprawić, że górnicy o najwyższych kosztach zaczną sprzedawać swoje pakiety bitcoinów, powodując jeszcze większą presję na sprzedaż na rynku. Wtedy wydobycie przestanie się opłacać, też tym z niższymi kosztami, prowadząc do efektu kuli śniegowej czyszczącego rynek i obniżającego emisję CO2.

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.