Skip to main content

Architekci potrzebni od zaraz

Rosnącym problemem większości miast jest postępująca bylejakość architektury. Składa się na to kilka powodów. Dla dużej części urzędników tempo rozwoju miasta staje się w którymś momencie ważniejsze niż jego jakość. Zbyt mocno opierają się i wyręczają sektorem prywatnym, gdzie część podmiotów zawsze będzie próbowała realizować swoje inwestycje po jak najniższych kosztach. Miejskim władzom brakuje czasu, środków i ludzi, którzy tworzyliby większą wizje tego, jak wyglądać powinna być metropolia, a potem by ją egzekwowali w praktyce. 

Dobrym przykładem jest Londyn. Projekty architektoniczne wymagają obecnie akceptacji najróżniejszych urzędników, ale rzadko stoi a nimi jedna autorska koncepcja. Samorządy, które są w stanie wygospodarować środki na inwestycje budowlane, mają trudności ze znalezieniem odpowiednich ludzi. Większość zmuszona jest korzystać z usług zewnętrznych biur architektonicznych, co nie tylko wychodzi drożej, ale nadwyręża też lokalne kompetencje, nie mówiąc o poczuciu odpowiedzialności za poszczególne projekty, postrzegane zazwyczaj jako krótkoterminowe.  

W lata 70′ aż 49 proc. wszystkich zawodowych architektów w Wielkie Brytanii pracowała w sektorze publicznym. Dziś stanowią oni zaledwie 0,7 proc. swojej grupy zawodowej. Zmianę spowodowała przede wszystkim radykalna redukcja budżetów, jakimi dysponują władze lokalne. Dlatego mający poczucie odpowiedzialności za miasto, znani londyńscy architekci wspólnie z burmistrzem miasta stworzyli projekt Public Practice, którego celem jest zachęcać najlepszych młodych architektów, by zasilali sektor publiczny.

Chodzi nie tylko o usługi stricte architektoniczne, ale o udział w planowaniu przestrzeni na znacznie wcześniejszym etapie. Organizacja im oferuje roczne posady we władzach lokalnych. Co istotne gwarantuje też zupełnie przyzwoite pensje rzędu 30-50 tys. funtów rocznie – więcej niż mogliby zarobić w wielu wziętych firmach.  Dobra pensja może pomóc w transferze , ale problem sięga jednak głębiej. Jedną z barier ograniczających napływ zdolnych planistów do sektora publicznego jest niezbyt atrakcyjny wizerunek pracownika administracji publicznej, trudny do pogodzenia z aspiracjami młodych adeptów architektury. Dziś miarą sukcesu absolwentów wydziału architektury jest założenie własnej firmy.

Dlatego jak podkreślają stojący za akcją architekci ważne by wyzwanie, które jets przed nimi stawiane było ambitne, by miasto faktycznie dało im dużo wolnej ręki i by potem byli odpowiedzialni za wdrażanie tych wizji

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.

Najpopularniejsze teksty

Mała farma w każdym domu

SUVy zabijają elektromobilność

5 strategii zrównoważonego transportu

Kurnik wolnowybiegowy

ESG zmienia polski biznes

Paryż będzie cały dla rowerów