Skip to main content

Wyobraźmy sobie, że na całej długości Marszałkowskiej – pomiędzy pl. Bankowym a pl. Unii Lubelskiej – zostaje wprowadzony zakaz wjazdu dla prywatnych aut. Raczej nie do pomyślenia. A tej skali miejską rewolucję szykuje właśnie San Francisco. Mimo że Ameryka to kraj jeszcze większych samochodziarzy niż Polacy.

Chodzi o oś miasta, czyli Market Street. Cały jej centralny odcinek, pomiędzy Octavia Boulevard a stacją Embarcadero, ma zostać zarezerwowany dla transportu publicznego, rowerzystów oraz pieszych. To 3,5 km ulicy. Zakaz wjazdu dostaną tu nawet prywatni przewoźnicy, tacy jak Uber i Lyft. Dostęp będą miały za to taksówki.
Better Market Street Project to element wartego 604 mln dolarów programu polepszenia ulic. Dotychczas była to dość nieprzyjazna i hałaśliwa ulica. Teraz chodnik rozleje się szeroko, a rowerzyście dostaną odseparowaną drogę, aby nie narażać pieszych.

Zmiany na Market Street nie są wprowadzane z dnia na dzień. Już dwa lata temu dla poprawienia bezpieczeństwa wprowadzono ograniczenia przejazdów i skrętów, a samochody prywatne dostały już zakaz wjazdu na odcinku pomiędzy ulicą trzecią i ósmą. Pierwszy etap wdrożenia Better Market Street Project zaplanowano na koniec przyszłego roku.
Użyte na wstępie porównanie tego projektu z Warszawą nie jest bardzo abstrakcyjne. W San Francisco 82 proc. samochodów to pojazdy prywatne, a 36 proc. podróży mieszkańcy odbywają właśnie swoimi autami (do tego dochodzi 7,6 proc. carpoolingu). W Warszawie prywatnymi pojazdami przemieszcza się 32 proc. mieszkańców, a znacznie bardziej popularne niż w SF są przejazdy komunikacją miejską (47 vs. 33 proc.) i piesze wędrówki (18 vs. 10). Nie ma co, model przyszłej Market Street nawet by więc bardziej pasował.

/Fot: Alfonso Jimenez//


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Jeszcze nie dodano komentarza!

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.