Skip to main content

Nikt nie może konkurować z Wielką Brytanią, jeśli chodzi o to, jak pandemia zmieniła nastawienie do rowerów i ruchu rowerowego.

– Mamy jedyną w życiu okazję, by zmienić nastawienie przyszłych pokoleń i sprawić, by więcej ludzi zdecydowało się jeździć na rowerze lub chodzić pieszo w ramach swojej codziennej rutyny – Grant Shapps, sekretarz ds. Transportu Wielkiej  Brytanii w wygłoszonym latem przemówieniu.

I co nie jest takie oczywiste w przypadku polityków, za tym słowami poszły czynu. Brytyjski rząd ogłosił, że na gruntowną infrastruktury drogowej polegającej na poszerzenia chodników, tworzeniu nowych stref pieszych, bezpiecznych ścieżek rowerowych oraz velostrad przeznaczy 27 miliardów funtów. Jednocześnie została utworzona nowa agencja  – Active Travel England – rodzaj ministerstwa do spraw ruchu pieszego i rowerowego, formalnie podlegająca Ministerstwu Transportu.

Wielkość budżetu, jaką brytyjski rząd przeznaczył na promocję ruchu pieszego i rowerowego wydaje się ogromna, dla porównania to jest trzy razy więcej niż Polska wydaje na program 500+. Brytyjczycy jednak zrozumieli, że w tej kwestii trzeba działać szybko, a pandemia jest dobrą okazją by zmienić podejście, bo alternatywne koszty nie zrobienia tego są ogromne.  Co roku korki i zatory komunikacyjne kosztują gospodarkę Zjednoczonego Królestwa 30 mld funtów. Do tego dochodzi zanieczyszczenie powietrza przyczyniające się do ponad 40 tys przedwczesnych zgonów oraz brak aktywności fizycznej, co kosztuje kraj kolejne 7,4 mld funtów rocznie. Zyski wydają się zresztą większe, bo rowerowe i piesze inwestycje pomogą Wielkiej Brytanii w zbliżeniu się do neutralności emisyjnej i dekarbonizacji gospodarki. Transport na Wyspach to nadal największe źródło emisji CO2 (33 proc.), a za większość tych emisji odpowiadają samochody stojące w korkach w miastach.

Ogólnym celem Active Travel England (ATG) jest tworzenie rozwiązań, które ułatwią pieszym oraz rowerzystom przemieszczanie się w każdym możliwym miejscu. A więc będzie to oznaczało nie tylko zwiększenie liczby ścieżek rowerowych czy miejsc do parkowania rowerów, ale również poprawę jakości całej infrastruktury. Chodzi o to, by ścieżki tworzyły jednolitą sieć, dzięki której szybko (za pomocą na przykład velostrad) i bezpiecznie będzie można się dostać się do najważniejszych punktów w mieście. Zachętą do przesiadki na rower mają być bony, z których finansowane byłoby dojeżdżanie rowerem do pracy czy naprawianie rowerów. Jednocześnie ATG chce zadbać o pieszych. W ramach przebudowy głównych arterii miast zostaną poszerzone chodniki, a na części z nich ruch kołowy zostałby wyłączony . Plan przewiduje również stworzenie 12 lokalnych stref ograniczonego ruchu nazwanych „Mini-Hollands”, gdzie z ulic na tych samych prawach mogliby korzystać piesi, rowerzyści oraz kierowcy samochodów.

1 odpowiedź na “W Wielkiej Brytanii na promocję ruchu rowerowego i pieszego wydadzą 27 mld funtów”

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.