Wspólny adres jako remedium na drogie mieszkania

  • Data: 18 czerwca 2019 ·
  • Autor: ·
Wspólny adres jako remedium na drogie mieszkania
Share

Co-housing czy też co-living zdobywa popularność na miarę co-workingu. Dla przypomnienia: zasada podobna, tyle że nie współdzielimy biura, ale dom (i nie chodzi tu o to, aby spać w jednej sypialni, łóżko w łóżko). To już nie kwestia mody czy wygody, ale racji ekonomicznej. Zwłaszcza w miastach, gdzie ceny nieruchomości zostały mocno wyśrubowane. W Dolinie Krzemowej właśnie powstaje największy projekt co-livingowy w historii.

W centrum San Jose ma wyrosnąć potężny 18-piętrowy budynek, który pomieści aż 803 mieszkań. A właściwie mieszkanek. Za projektem stoi startup Starcity, który ma już siedem mniejszych domów w Los Angeles i San Francisco. Nazywa je „dormitoriami dla dorosłych”. Nie ma tu jednak wielkich sypialni z ustawionymi szeregi łóżkami.
W budynkach projektowanych przez Starcity mieszkańcy dostają do dyspozycji ciasne, ale własne sypialnie. Liczą od 12 do 20 mkw i są w pełni umeblowane. Wspólna jest przestrzeń kuchenna oraz tzw. część dzienna. Wszystko bardzo przypomina więc akademik, tyle że bez czynnika uczelnianego. Podobne są też działania animacyjne – imprezy organizowane, aby uatrakcyjnić życie i zintegrować wspólnotę.

Małe mieszkanko jest także atrakcyjne cenowo, jak na miasta, w których się znajduje. Jak opisuje to Starcity, stawka wyjściowa wynosi 1,6 tys. dolarów, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje pokój w mieszkaniu wynajmowanym wspólnie ze znajomymi, gdzie każdy ma swoją sypialnię (samodzielna kawalerka lub studio to ok. 3 tys. dolarów). Do tego dochodzi długa lista udogodnień. Poza wspomnianą animacją oraz tak fundamentalną kwestią jak szybki, własny i bezprzewodowy internet oraz pełen komplet mebli wysokiej jakości (muszą przetrwać kolejnych lokatorów) w grę wchodzi pokrycie wszelkich opłat użytkowych (prąd, ciepła woda etc.), sprzątanie kilka razy w tygodniu oraz zespół opiekunów domu, którzy pomagają zarówno w sprawach związanych z mieszkaniem, jak i wyjściach na miasto.
Do tego na koniec, podobnie jak w co-workingu, Starcity oferuje sieć co-livingów. Gdy trzeba przenieść z miasta do miasta można zwolnić pokój w jednym z takich wspólnych domów i przejąć wolne mini-mieszkanko w kolejnej lokalizacji. Końcowe porównanie wszelkich kosztów dokonane przez Starcity wygląda tak, że w co-livingu zapłacimy ok. 2 – 2,1 tys. dolarów, a we wspólnym apartamencie 1,7-1,8 tys. dolarów (w kawalerce ok. 4 tys. dolarów).

/Fot: Starcity//

 


PRZECZYTAJ TAKŻE: