Skip to main content

/Fot:Jesuscm//
Kolejne miasto coraz bardziej bezpardonowo zwalczają ruch samochodów osobowych. Do tego grona dołączył Madryt, który ma reputację miasta szczególnie mocno dotkniętego przez dwutlenek azotu towarzyszący spalinom. Dotychczasowa polityka ograniczenia ruchu w obrębie niektórych obszarów centru była nieskuteczna. Tym bardziej, że władze miasta jednocześnie cięły wydatki na transport publiczny i podnosiły ceny biletów. Nowa polityka będzie mocno restrykcyjna, ale bardziej spójna.

Wartością graniczną zanieczyszczenia powietrza będzie 180 mikrogramów tlenku azotu na metr sześcienny (europejska norma to 200, ale dla przykładów w Krakowie na początku listopada wynik ten dotarł do poziomu 300). Jeśli taki stan utrzyma się przez dwie kolejne godziny na obwodnicy Madrytu zostaje wprowadzony limit prędkości 70 km/h. Drugi dzień z podobnym wynikiem uruchamia kolejne restrykcje – osoby spoza centrum nie będą mogły w jego obrębie parkować samochodów.
Kierowcom jeszcze trudniej będzie jeśli zostanie osiągnięta norma na poziomie 200 mikrogramów tlenku azotu na metr sześcienny. Wówczas zakaz parkowania zostanie rozszerzony na cały obszar Madrytu zamknięty obwodnicą (tzw. Almandera) – mieszka tu jedna trzecia wszystkich mieszkańców. Co więcej wpuszczane do zagrożonej strefy będą tylko samochody tylko osób zameldowanych na tym obszarze. Restrykcje dotknął także taksówkarzy – do centrum będą mogli tylko wwozić pasażerów. Madryt przygotował się także na opcję w której emisja NO przekracza nieosiągnięty dotychczas poziom 400 mikrogram – wówczas ograniczenie ruchu samochodów będzie obejmować kolejne dzielnice na zewnątrz obwodnicy centralnej, a w skrajnym wypadku może zostać zablokowany cały Madryt.

Madrycka Almandera – centralne dzielnice kształtem przypominające migdał (stąd nazwa)

Z systemu zakazów wjazdu i parkowania udało się wykręcić właścicielom skuterów. Decyzja miasta spotkała się ze sporym niezadowoleniem władz regionalnych, bo uderza to głównie w tych mieszkających na obrzeżu. Dla osłodzenia życia w dni zakazu wjazdu ratusz zaoferował darmowe przejazdy transportem publicznym. Będzie go to sporo kosztować: 1,9 mln euro dziennie, a jeśli konieczna okaże się rekompensata za wolne dni dla osób posiadających bilety okresowe kwota ta sięgnie 4 mln euro.
W tej sytuacji najlepiej jak najszybciej popracować nad zmianami przyzwyczajeń mieszkańców, co będzie jednak wymagało ulepszenia transportu publicznego. Madryt musiałby jednak odejść od polityki cięć wydatków w tym obszarze. Inaczej może pogrążyć się w jeszcze większych kosztach.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

PARYŻ WYDAŁ WOJNĘ SAMOCHODOM W DUBLINIE TRAMWAJE I DEPTAKI ZAMIAST SAMOCHODÓW PLACE PARYŻA ZMIENIĄ SIĘ DLA PIESZYCH I ROWERZYSTÓW