Ulice otwarte na pieszych i rowerzystów to silne więzi społeczne, zdrowie i pieniądze

  • Data: 9 maja 2016 ·
  • Autor: ·
Ulice otwarte na pieszych i rowerzystów to silne więzi społeczne, zdrowie i pieniądze
Share

Ograniczenia wiekowe w stylu od 6 do 99 lat najczęściej można spotkać na pudełkach gier planszowych. Tymczasem organizator przestrzeni miejskich, Gil Penalosa, przedziału wiekowego od 8 do 80 lat używa z całkiem przeciwnym zamysłem – nie jako ograniczenie, lecz poszerzenie grupy odbiorców. Po prostu wychodzi z założenia, że miasto gdzie dobrze odnajdują się zarówno ośmiolatkowie, jak i osiemdziesięciolatkowie to miasto doskonałe dla wszystkich. I o tym założyciel organizacji 8 80 Cities, przekonywał właśnie podczas swoich wykładów i warsztatów odbywających się w trakcie tegorocznego Poznan Design Days.


Panelosa, jak wielu innych architektów i planistów, koncentruje się na przestrzeni publicznej jako miejscu, w który toczy się miejskie życie. Dlatego jego wizytówką jest program Open Streets, z hiszpańskiego zwany też Ciclovia, w ramach którego namawia miasta do czasowego odbierania wybranych ulic kierowcom i przekazywania ich pieszym.
Są to prowadzone na duża skalę, dobrze przemyślane akcje, po których Panelosa i jego zespół badają wpływ, jaki miały na miasto i mieszkańców. Z punktu widzenia osób indywidualnych w pierwszej kolejności liczy się aktywność fizyczna – 97 proc. uczestników tych wydarzeń zażywa pół godziny ruchu, a 39 proc. aż dwie i pół godziny aktywności. Ważne przy tym jest, że w dziewięciu na dziesięć przypadków ulice zamykane są tak, że tworzą szeroki układ rekreacyjny połączony z istniejącymi parkami, miejscami zielonymi oraz ścieżkami.

Drugi ważny element to budowanie poczucia wspólnoty – np. po akcji w St. Louis 89 proc. uczestników zadeklarowało, że w jej wyniku wzmocniły się pozytywne relacje z miastem. Z drugiej strony, ponad jedna czwarta uczestników akcji w Fort Collins robiła to właśnie dla zacieśniania poczucia wspólnoty.
Open Streets ma też wyraźny, pozytywny wymiar ekonomiczny – przede wszystkim zachęca ludzi do robienia zakupów (w St. Louis i Atlancie 82 proc. ludzi przeznaczyło na zakupy ponad 10 dol.) i poznawania nowych lokali, do których później się powraca. Dlatego znakomita większość przedsiębiorców docenia te inicjatywy, a w San Francisco doliczono się nawet, że przy tej okazji średni utarg wzrósł o 466 dolarów.

Badania nie wynikają z czystej naukowej ciekawości. Z właściwie zebranymi oraz opracowanymi danymi Penalosa może siąść do stołu z władzami miasta i wypracować długoterminowy program aktywizacji miejskich ulic.


PRZECZYTAJ TAKŻE: