Jak budować miasta w których dobrze się żyje

  • Data: 30 października 2019 ·
  • Autor: ·
Jak budować miasta w których dobrze się żyje
Share

Przy obecnym tempie urbanizacji, miasta w ciągu najbliższej dekady będą powiększać się o 65 milionów mieszkańców rocznie. To tak jakby co roku zbudować 35 nowych miast o wielkości Chicago. Dlatego tak kluczowe jest by budować je w zrównoważony sposób. Dobrym przykładem jest Masdar supernowoczesne, zielone miasto, w którym rozwiązania technologiczne mają z jednej strony zapewnić wygodę jego mieszkańcom, a z drugiej sprawić, że miasto będzie zrównoważone pod względem emisji, produkcji odpadów i zużycia wody. O tym mówił między innymi Inaki Azaldegui, wiceprezes firmy doradczej McKinsey, odpowiedzialny za koncepcję i realizację projektu Masdar podczas wrocławskiej konferencji Dni Dewelopera. Innym gorącym tematem podczas wrocławskiego wydarzenia okazała się dyskusja na temat zbyt dużej liczbie nowo budowanych miejsc parkingowych, które są odgórnie narzucane deweloperom.

Jedna z największych konferencji poświęconych rynkowi nieruchomości mieszkaniowych została zorganizowana przez Polski Związek Firm Deweloperskich już po raz ósmy. Wydarzenie, które odbyło się 16. października w Narodowym Forum Muzyki we Wrocławiu, zgromadziło ponad 800 gości i po raz pierwszy pośród swoich prelegentów gościło tylu specjalistów z zagranicy. Był wśród nich między innymi Charles Montgomery, światowej sławy ekspert w dziedzinie współczesnej urbanistyki, autor bestsellera „Miasto szczęśliwe”. To jego prelekcja na temat budowania miast i planowania przestrzeni przez pryzmat więzi międzyludzkich otworzyła tegoroczną imprezę.

Obok twardych legislacyjnych dyskusji, Dni Dewelopera 2019 zdominowały rozmowy poświęcone temu, jak zmieniają się miasta, które budujemy i w których żyjemy. W narrację o mieście szczęśliwym doskonale wpisują się zagadnienia będące obecnie osią międzynarodowego dyskursu, mające ogromne znaczenie dla branży deweloperskiej: ekologia, zrównoważony rozwój i przystosowanie do zachodzących zmian technologicznych i klimatycznych. To obszary, w których coraz aktywniej działają poszczególne firmy zrzeszone w PZFD, jak i sam Związek. Podczas konferencji swoje pięć minut na scenie mieli EcoAvengers – grupa ekologicznych aktywistów działających pod szyldem PZFD, która opracowuje poradnik dla deweloperów budujących w czasach konieczności przystosowania się do zmian klimatycznych. Zagadnienia na styku ekologii i planowania przestrzennego były także przedmiotem rozmów w debacie o nowych trendach w rozwoju miast, gdzie swoje opinie wymieniali reprezentanci władz miasta, analitycy i sami inwestorzy.

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych tematów poruszanych podczas wydarzenia dotyczyła liczby miejsc parkingowych, jakie należy budować przy nowo powstających inwestycjach mieszkaniowych. Deweloperzy są zgodni, że realny koszt budowy miejsca postojowego znacznie przewyższa cenę późniejszej sprzedaży.
– Dla kupującego oznacza to tyle, że nawet jeżeli kupujemy mieszkanie bez miejsca postojowego, to de facto dotujemy to miejsce postojowe, które w tym garażu musiało być wybudowane – tłumaczy Konrad Płochocki Dyrektor Generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
I jak dodawał narzucane na deweloperów normy dotyczące liczby miejsc postojowych często są zawyżone, a oni sami niejednokrotnie mają problem z ich sprzedażą. Wydaje się, że w świetle nowych trendów w mobilności, miast coraz bardziej zwartych i lepiej skomunikowanych, zmniejszanie ilości nowo budowanych miejsc postojowych w Polsce jest nieuchronne. Tym bardziej że kolejne miasta – Londyn, Oslo, Seattle, Buffalo, Cleveland, Nashville – same ograniczają liczbę nowych miejsc, które mogą budować deweloperzy. Uzasadnienie jest proste, chcą w ten sposób zwiększyć udział ruchu pieszego kosztem ruchu samochodowego, tak by poprawić jakość życia w centrum miasta.

Materiał partnerski powstał jako podsumowanie dyskusji toczących się podczas tegorocznych Dni Dewelopera, których Miasto2077 było patronem medialnym

1 Comments

  1. Piotr z Gdańska

    Mam wrażenie, że autorzy notatki pisząc następujące zdanie: „Uzasadnienie jest proste, chcą w ten sposób zwiększyć udział ruchu pieszego kosztem ruchu samochodowego, tak by poprawić jakość życia w centrum miasta” przeoczyli prosty fakt, że wielu zarządców miast wymienionych w tekście chcieli zwiększyć nie tylko udział ruchu pieszego ale również ruchu realizowanego przy pomocy innych „miękkich” form mobilności, takich jak przejazdy rowerem, hulajnogami, segwayami etc. etc. Mam wrażenie, że część naszych krajowych publicystów nadal uważa, że pokojowe współwystępowanie takich sposobów prouszania się we wspólnej przestrzeni uwolnionej od parkujących i jeżdżących samochodów nie jest możliwe, chociaż praktyka temu przeczy.

Comments are closed.