Skip to main content

Oranżerie znowu w modzie

Leżące w Górach Skalistych Jackson Hole to jeden z najważniejszych amerykańskich ośrodków narciarskich. Zimowe życie płynie tu całkiem przyjemnie, póki nie przyjdzie kilka dni poważnych zamieci. Wówczas nie dociera transport ze świeżymi produktami i w miasto robi się pustynią owocowo-warzywną. Stąd pomysł aby w Jackson stworzyć miejską farmę działającą cały rok.

Jak opowiada Penny McBride, jedna z inicjatorek projektu, zimą problemy z logistyką bywają tak duże, że któregoś dnia w delikatesach na dziale warzywny odnalazła tylko dwie smętne główki kalafiora. W samym Jackson Hole mikroklimat nie sprzyja uprawom. Dlatego wraz z kilkoma innymi zapaleńcami McBride wpadła na pomysł aby stworzyć farmę wertykalną prowadzoną w budynku. Vertical Hervest, bo tak nazwali przedsięwzięcie, to uprawa hydroponiczna – nie używa się do niej ziemi, a korzenie tkwią bezpośrednio w wodzie wzbogacanej nawozami. W samym Jackson ziemia jest na tyle droga, że farmę umieszczono w wysokiej szklarni przylepionej do budynku garażowego. Ma 1,2 tys. m kw. powierzchni i trzy oddzielone od siebie piętra, a do najwyższego da się jeszcze dorobić czwarte.

Projekt bardzo dobrze przyjął się zresztą w mieście. Już 95 proc. planowanej produkcji zostało zarezerwowane przez lokalne restauracji i sklepy spożywcze. Chociaż na to nie wygląda całość ma wydajność porównywalną z działką wielkości 2 hektarów – szklarnia ma łączną powierzchnię sięgającą 0,4 hektara. Tak znacząca różnica w wydajności jest zresztą jednym z podstawowych czynników, dla których miejskie szklarnie mogą się rozwijać, a nad zwiększeniem ich wydajnością pracują naukowcy na całym świecie (m.in. ci z MIT). Przykład Jackson pokazuje że pierwsze rzeczywiste ich aplikacje pojawią się właśnie w miejscach gdzie nie trudno o zaopatrzenie i własne uprawy. To trochę tak jak z panelami słonecznymi, które w pierwszej kolejności sprawdziły się w rejonach dobrze oświetlonych oddalonych od innych źródeł energii – takich jak Hawaje.