Skip to main content

Na kolei płacić jak w metrze

W Polskich tramwajach i autobusach dawno przyzwyczailiśmy się do biletów jednorazowych oraz czasowych. Inną „szkołę” wyznają m.in. mieszkańcy Kopenhagi czy Londynu. Tam używa się przedpłaconych kart, takich jak Oyster, obciążanych przy wejściu i wyjściu (np. z metra), w zależności od długości przejechanego odcinka. W Anglii to, co przyjęło się w miastach, szybko przeniosło się  także na kolej.

Jako pierwszy kartę KeyGo działającą w formule pay-as-you-go wprowadził Thameslink Railway – zaczął od części swojej sieci, odcinka z Cambridge do Brighton. Zasada jest taka sama jak w metrze: przykładamy kartę do czytnika przy wejściu i wyjściu, a nasz rachunek obciążany jest za przejazd na odpowiednim odcinku trasy. Pomysł przyjął się dobrze, dlatego w ślady Thameslink Railway idą kolejni przewoźnicy, m.in. South Western Railway, c2c oraz Greater Anglia.

Nowy sposób płacenia za bilet nie oznacza wcale konieczności zmiany taryf, które i tak bazują na odległościach między stacjami. To przede wszystkim ułatwienie dla podróżujących, którzy nie muszą już stać w kolejkach po papierowe bilety i płacą za efektywnie przejechany odcinek. Kartę przedpłacić można przez internet jeszcze przed wyjściem z domu. Są to bilety imienne, nie ma więc też problemu z wystawieniem duplikatu dla zgubionej karty. Co więcej, posiadacz KeyGo bardzo prosto, bo za pośrednictwem aplikacji może złożyć reklamację w przypadku spóźnienia pociągu – refundacja środków trafia właśnie na kartę.

Docelowo taki system ma obowiązywać w całej Anglii. Aby jednak tak się stało, musi być ukończony prowadzony obecnie projekt cyfryzacji biletów na wszystkich liniach. Na polskich kolejach – zarówno Intercity, jak i regionalnych – etap cyfryzacji mamy już za sobą. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby równie prosty system opłat odcinkowych wprowadzić także w rodzimych pociągach. I nie muszą to być koniecznie karty, które z punktu widzenia kolei są dodatkowym kosztem infrastrukturalnym. W Polsce umasowiły się  już płatnicze aplikacje mobilne – najpopularniejszy SkyCash ma ponad 1 milion pobrań – i właśnie dzięki nim można by dokonywać na dworcu takiego check-in i płacić za przejechany odcinek trasy. Wykorzystanie działającego już systemu z pewnością przyspieszyłoby umasowienie nowych rodzajów płatności, a jednocześnie mogłoby się przyczynić do popularyzacji cyfrowych biletów.

– Mniejsze opłaty za transmisji danych spowodowały, że użytkownicy smartfonów są cały czas „podłączeni” do Internetu. Dzięki temu ustalenie lokalizacji użytkownika nie stanowi problemu technicznego, a wymaga jedynie formalnej jego zgody. Dlatego stworzenie efektywnego i niedrogiego w utrzymaniu odcinkowego systemu opłat za bilety kolejowe jest możliwe. Korzystając z zamontowanych na peronach beaconów lub w umieszczonych przy wejściu do wagonu tagów NFC pozwoliło by na natychmiastowe zlokalizowanie stacji wyjazdu oraz przyjadu. – mówi Tomasz Krajewski, prezes SkyCash, gdzie w bardzo podobny sposób płaci się za parkowanie. Użycie opcji start/stop powoduje, że opłata naliczana jest od momentu zaparkowania do wyjazdu – dzięki temu nie musimy płacić za z góry określony czas parkowania, a tylko ten czas, który rzeczywiście spędziliśmy w strefie płatnego parkowania.

/Fot: Sonia Kiss//

9 Replies to “Na kolei płacić jak w metrze”

  1. W zakresie komunikacji miejskiej, dobrze, żeby ten sam system działał w wielu miastach jak ma to miejsce np. w Japonii. Mając np. kartę Suica można korzystać z komunikacji miejskiej w Tokio (metro, autobusy, kolej jeżdżąca w mieście – np. JR Yamanote line) a po przejechaniu do Kioto, Osaki czy wielu innych miast nadal używać tej samej karty w komunikacji miejskiej.

  2. Tak powinno być, płacę za drogę nie czas. Wtedy jest sprawiedliwie. A nie jak są korki to odcinek przejeżdżam w 40 min jak po godzinach to 15 min i cena zupełnie inna.

  3. Nie wszystkie smartfony mają NFC, określanie na podstawie lokalizacji w kolei ma sens – ale prowadzi do nadużyć. Wszyscy powinni pamiętać akcję Ubera ze śledzeniem użytkowników po opuszczeniu taksówki. Jeżeli już, to coś na zasadzie BLE ale tutaj powinni wypowiedzieć się osoby znające podatności tej technologi. A poza tym SkyCash to gówno, we Wrocławiu też chcieli pośredniczyć przy zakupie biletów komunikacji miejskiej i się nie przyjęli. Mamy biletomaty, które nota bene umożliwiają kradzież środków z kart płatniczych. Ot, technologia 😉
    Aha, jest jeszcze wiele miejsc gdzie nie ma dostępu do sieci i jest wiele ustawień, dzięki któremu można się od niej odciąć. Chociażby wyłączenie roamingu wewnętrznego. Potrzebny jest niezawodny system, a nie taki aby-aby.

  4. Przydałby sie gruntowny research na rynku polskim i jakakolwiek informacja o działającym już tak systemie w Poznaniu PEKA – pomimo kilku wad, system jest świetny i również obejmuje strafy płatnego parkowania. W jednym Polskim mieście to już działa!

  5. W Londynie Oystercard już wcale nie jest niezbędny. Dla kart płatniczych mających NFC (czyli w Polsce praktycznie wszystkich) można płacić bezpośrednio nimi. Odpada problem doładowywania i noszenia dodatkowej karty i jest jeszcze wygodniej!

  6. W Łodzi działa już system z kartami płatniczymi na jednej linii tramwajowej 🙂

  7. Szkoda, że w pociągach ciągle nie ma Wi-Fi, a wzdłuż większości linii kolejowych Internet działa przerywanie. Póki co, trochę utrudnia to rozwój takiego systemu.

  8. Szkoda, że w pociągach ciągle nie ma Wi-Fi, a wzdłuż większości linii kolejowych Internet działa przerywanie. Póki co, trochę utrudnia to rozwój takiego systemu.

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.