Millenialsi wolą farmy niż pola golfowe

  • Data: 29 marca 2016 ·
  • Autor: ·
Millenialsi wolą farmy niż pola golfowe

/Fot: The Cannery//
Agrihood to nowe pojęcie w urbanistyce przedmieścia. Połączenie osiedla (neighberhood czyli sąsiedztwo) z farmą, które zdobywa uznanie szczególnie wśród młodych Amerykanów. Tak właśnie wygląda m.in. kalifornijskie The Cannery, zabudowa tworzona na miejscu dawnej przetwórni pomidorów.

Osiedle jest zbudowane według wszelkich wzorców Nowego Urbanizmu, założenia architektonicznego, zgodnie z którym stare modele projektowania wykorzystuje się do tworzenia zrównoważonych miast, dzielnic i wspólnot mieszkaniowych. Tak też wygląda The Cannery, dysponujące bardzo zróżnicowaną architekturą i 547 mieszkaniami oraz domami. Poczynając od południa osiedle zaczyna się zwarto zabudowanym centrum, gdzie mieścić się będą sklepy, restauracje, kawiarnia i obiekty, w których ma się toczyć życie publiczne wspólnoty.

Sąsiadują z nimi budynki ze 150 mieszkaniami, a zaraz potem domki w szeregowej zabudowie (72). Dalej zabudowa się rozluźnia pojawia się wioska, bungalowy, wiejskie domki, a nawet leśniczówki. W tej części osiedla wszyscy mają już własne ogródki, poza tym farma, o której wspomina nazwa, ciągnie się na całej długości osiedla, po jego wschodniej stronie.

Jeszcze dziesięć, dwadzieścia lat temu nowi mieszkańcy woleliby osiedle z polem golfowym. Dziś zamiast dołków wybierają farmę, na której pracować mogą wszyscy członkowie wspólnoty. „Widać w tym zmianę pokoleniową. To osiedle reprezentuje wartości Millenialsów: przejście w stronę zdrowej żywności, budowanie relacji na poziomie lokalnym oraz uczestnictwo w ekonomii współdzielenia” odpowiada Ed McMahon z Urban Land Institute, szacując że tego typu osiedli w całych stanach jest już około dwustu.

Odpowiada to więc oczekiwaniom nowego pokolenia, które ma coraz większą ochotę i potrzebę, aby uprawiać ogródek i to nie tylko na własne potrzeby, ale także by produkować zdrową żywność. Jak tłumaczą twórcy The Cannery, jeśli ktoś chce inwestować w ziemię na własną rękę, wiąże się to z dużym kosztem oraz dylematem: przeprowadzić się na wieś, czy dojeżdżać na polne włości. Tutaj projektanci tworzą model hybrydowy, rodzaj małego wiejskiego miasteczka. Ma to też być rodzaj inkubatora przedsiębiorczości dla każdego, kto chce spróbować sił w agrobiznesie. Partnerem przedsięwzięcia jest Center for Land-Based Learning, organizacja pozarządowa, która będzie nie tylko zarządzać farmą, ale także szkolić nowych, miejskich rolników.

Zgodnie z założeniem Nowego Urbanizmu, który w gruncie rzeczy wprowadza dość zwartą zabudowę, tego typu przedsięwzięcie ma też mocne uzasadnieni ekonomiczne. Wykorzystanie gruntu jest tu znacznie lepsze niż ma przeciętnym podmiejskim osiedlu – średnio wypada 3 do 4 domków na akr, podczas gdy w The Cannery jest to 5,5.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

CORAZ WIĘCEJ ŚRÓDMIEJSKICH FARM 100 EURO ZA KANAPKĘ Z MIEJSKIEJ FARMY MIEJSKIE FARMY: DEFICYTOWY BIZNES DLA IDEALISTÓW