Czy w dużym mieście jesteśmy bardziej narażeni na grypę, niż w mniejszych skupiskach?

  • Data: 10 listopada 2018 ·
  • Autor: ·
Czy w dużym mieście jesteśmy bardziej narażeni na grypę, niż w mniejszych skupiskach?
Share

Gdy zbliża się sezon grypowy wiele osób zaczyna się zastanawiać, na ile w tym roku wirus okaże się groźny i czy w zawiązku z tym warto się zaszczepić. Ale naukowcy mają wciąż mało narzędzi, by nawet w przybliżeniu przewidywać sposób rozprzestrzeniania się wirusa i mapować ogniska jego występowania. Dlatego naukowcy Oregon State University postanowili zbadać jaki wpływ na intensywność występowania wirusa w danym sezonie ma wpływ wielkość miasta.

W najnowszym badaniu opublikowanym w Science przestudiowano dane medyczne z lat 2002-2008 z uwzględnieniem lokalizacji geograficznej. Analizujący je naukowcy wychwycili ciekawą i powtarzającą się co roku korelację na temat tego, jak zachorowalność na grypę powiązana jest z miastem w którym się mieszka. I nie chodzi o różnice klimatyczne, ale o wielkość miasta. Jednocześnie związek miedzy wielkością miasta a przebiegiem epidemii grypy okazał się nieintuicyjny. Wydawać by się mogło, że w dużych aglomeracjach, gdzie tłumy ludzi mieszają się codziennie w wagonach metra i centrach handlowych ryzyko gwałtownego wybuchu epidemii jest znacznie większe. Tymczasem, jak tłumaczy autor badania Benjamin Dalziel z Oregon State University, duże zagęszczenie ludności zmniejsza efekt poziomu wilgoci w powietrzu, który jest kluczowy dla rozwoju choroby.

Kiedy chora na grypę osoba kicha lub kaszle, zainfekowane wirusem kropelki unoszą się w powietrzu, stwarzając ryzyko dla innych. Zimą, gdy poziom wilgoci w powietrzu spada, kropelki z wirusem utrzymują się dłużej i ludzie częściej się zarażają. W dużych, gęsto zaludnionych miastach różnica ta jest znacznie mniej odczuwalna. Ludzi zapadają na grypę już przed nastaniem zimy i długo po jej odejściu. Znacznie też łatwiej się też zarażają (gdy chory znajdzie się tuż obok nas, warunki klimatyczne tracą na znaczeniu), a im więcej osób ma kontakt z chorobą, tym większa odporność zbiorowa. Ludzie wprawdzie chorują, ale nie dochodzi do nagłych wybuchów epidemii.