Brightline miał być dowodem, że prywatna kolej pasażerska może działać w Ameryce. Pierwsza od ponad stulecia prywatnie finansowana linia kolejowa, łącząca Miami z Orlando, pobijająca kolejne rekordy frekwencji. I jednocześnie firma stojąca na krawędzi bankructwa. Rzadko kiedy sukces operacyjny i katastrofa finansowa idą tak wyraźnie w parze.
Rekordowa frekwencja, rekordowe straty
W pierwszym kwartale 2026 roku Brightline przewiózł ponad 900 000 pasażerów – najwyższy kwartalny wynik w historii – i odnotował rekordowe 61,2 miliona dolarów przychodu. Pociągi są pełne. Pasażerowie zadowoleni. I właśnie wtedy audytor zewnętrzny Ernst & Young wydał opinię z „poważną wątpliwością” co do zdolności firmy do kontynuowania działalności.
Firma ma 2,2 miliarda dolarów długu długoterminowego i jest winna kolejne 2,5 miliarda dolarów odsetek. Łącznie zadłużenie sięga od 5,5 do 6,3 miliarda dolarów. Jak do tego doszło? Mechanizm był klasyczny: zbyt optymistyczne prognozy, zbyt drogi dług, zbyt wolny wzrost przychodów. Korytarz Miami–Orlando przewiózł 3,1 miliona pasażerów w 2025 roku – wciąż 54% poniżej prognoz z emisji obligacji. Przychody były 67% poniżej prognoz. Brightline wydał 341 milionów dolarów na operacje, generując 188 milionów przychodów – deficyt przekraczający 153 miliony dolarów, do którego doszły odsetki w wysokości 178 milionów.
Zegar tyka
Brightline odłożył płatności odsetkowe. Okres karencji wygasa 15 czerwca. Agencja Fitch prognozuje wysokie prawdopodobieństwo niewypłacalności do połowy 2027 roku, a S&P szacuje, że firma musiałaby zwiększyć przychody o 51% w 2026 roku, by ustabilizować finanse. Trwają negocjacje z wierzycielami i poszukiwania inwestorów. W styczniu zatrudniono nowego CEO – Nicolasa Petrovica, byłego szefa Eurostara.
Brightline udowodnił coś ważnego: w samochodowej Ameryce, bez sieci transportu miejskiego zapewniającej „ostatnią milę”, nawet dobry pociąg ma problem z rentownością. Pasażerowie dojeżdżają do stacji Uberem albo samochodem. To strukturalna bariera, której żaden rozkład jazdy nie pokona. Brightline może przeżyć w zmienionej formie – z innymi właścicielami i zrestrukturyzowanym długiem. Ale jako dowód, że czysto prywatna kolej pasażerska jest w Ameryce opłacalna – właśnie ponosi porażkę.
/Fot: Brightline//