Skip to main content

W sobotę rano w Łukowie doszło do bardzo groźnie wyglądającego zdarzenia drogowego – tak określiła je policja. Cztery dziewczynki zostały potrącone przez 75-letniego łukowianina prowadzącego Mitsubishi. Właściwie już schodziły z liczącej w tym miejscu cztery pasy Alei Kaczyńskich. Dwie z nich odwieziono do szpitala. Na szczęście, po badaniach lekarskich okazało się, że urazy, jakich doznały nie zagrażają ich zdrowiu i życiu. Sprawa wydaje się ewidentna, tym bardziej, że kierowca jechał w dużej części po pasie jezdni wyłączonym z ruchu (P-21). Policja publikując zapis zdarzenia zarejestrowanego przez kamery miejskiego monitoringu wyjaśniła, że robi „to ku przestrodze i apeluje o zachowanie szczególnej ostrożności w pobliżu przejść dla pieszych”.


Pół sekundy przed zdarzeniem, przechodzące przez jezdnię nastolatki praktycznie już z niej zeszły

Od kilku lat toczy się w Polsce dyskusja na temat wprowadzenia badań albo weryfikacji umiejętności dla osób starszych kierujących pojazdami. Na przykład we Francji, prawo jazdy dla kierowcy po siedemdziesiątce wydawane jest tylko na dwa lata i przedłużane pod warunkiem przejścia odpowiednich badań. W Polsce ministerstwo ogranicza się jedynie do akcji informacyjno-edukacyjnych zachęcających seniorów do weryfikowania swoich umiejętności za kierownicą. Mogłoby się wydawać, że sytuacja do jakiej doszło w Łukowie powinna sprzyjać takiej debacie. Ale dyskusja poszła w zupełnie w inną stronę. Internet zalała fala komentarzy w stylu: „Dziewczyny nawet nie spojrzały w kierunku nadjeżdżającego samochodu, „Wlazły jak krowy, pewnie patrząc w smartfony”, „Drodzy piesi – macie oczy, więc rozglądajcie się!” „Dziewczyny też powinny być ukarane, za nieuważność”, „Teraz dzieci uczy się, że są nieśmiertelne”, „Lewactwo wmówiło ludziom , że na pasach ludzie mają pierwszeństwo”.

Po pierwsze uderza brak merytoryki tego rodzaju komentarzy. Nastolatki schodziły z jezdni, a kierowca znajdował się poza jezdnią, na pasie wyłączonym z ruchu (skąd w normalnych warunkach trudno się spodziewać zagrożenia). Zapis jest rozmazany, ale dziewczynki mają opuszczone ręce i nie widać żadnych smartfonów. Do zdarzenia doszło, mimo że kierowca musiał naturalnie zwolnić, bo zjeżdżał z ronda. I tak można wymieniać.

Po drugie, nie jest to pierwszy raz, kiedy kierowcy, nawet w ewidentnej sytuacji, próbują uczynić pieszych współodpowiedzialnymi za zdarzenie lub wypadek drogowy. Tłumaczenie jest proste: gdyby nie ich zachowanie albo gdyby w ogóle nie było ich na drodze, to do zdarzenia by nie doszło. Często tego rodzaju komentarze podszyte są troską o pieszych, którzy w takich sytuacjach są zazwyczaj bardziej poszkodowani. Argumentacja jest podobna, piesi powinni bardziej uważać niż kierowcy, bo są bardziej narażeni i więcej ryzykują. Wniosek ma być prosty: to piesi są największym zagrożeniem dla samych siebie, a nie kierowcy. Takie czynienie ofiar współodpowiedzialnymi za bezprawne działania w nauce tłumaczone jest chęcią utrzymania własnej wizji rzeczywistości, przez neutralizację lub odrzucanie wszelkich niechcianych zjawisk, które kłócą się z naszymi poglądami i wyobrażeniami. Wielu kierowców nie chce się godzić z tym, że na będąc na przejściu, to piesi mają pierwszeństwo. Ale najgorsze chyba jest prewencyjne ucinanie dyskusji na temat przyznania pieszym większych praw. A przypomnijmy, że mamy jeden z najbardziej konserwatywnych systemów prawnych, jeśli chodzi o prawa pieszych. W Europie podobne rozwiązania są tylko na Węgrzech i w Rumunii. Na przeciwległym biegunie znajduje się Francja czy Norwegia, gdzie kierowcy muszą zatrzymywać się przed przejściem, nawet jeśli stojący przy nim piesi nie wyglądaj na zainteresowanych wejściem na pasy.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

1 odpowiedź na “Kierowca potrącił na pasach cztery nastolatki. Znowu winni piesi?”

  1. Od 2013 roku maksymalny okres ważności prawa jazdy to 15lat, jednak lekarz może znacznie skrócić ten okres ze względu na stan zdrowia w tym wadę wzroku. Jeżeli okres został skrócony ze względów zdrowotnych do ponownego wydania po utracie ważności dokumentu należy przedstawić badania lekarskie. Kwestią sporną jest czy po wygaśnięciu ważności dokumentu traci się prawo do prowadzenia pojazdów czy nie – spotkałem się z dwiema interpretacjami: policjant przekonywał, że kierujący bez ważnego prawa jazdy powinien być traktowany jako osoba nieposiadająca uprawnień, zaś NSA wydał wyrok świadczący o posiadaniu uprawnień mimo utraty ważności dokumentu (a także, że osoby z bezterminowo ważnym prawem jazdy powinny w przyszłości również takowe otrzymywać).

Twój adres nie będzie widoczny publicznie.