Skip to main content

/Fot:Climeworks//
Działających instalacji do wychwytywania dwutlenku węgla stworzono już co najmniej kilka – pisaliśmy m.in. o takim projekcie podjętym przez inżynierów z Harvardu. Dotychczas były to jednak prototypy, które pokazywały techniczną stronę całej operacji. Były rodzajem proof-of-concept. Szwajcarów z Climeworks nie interesują jednak popisy inżynieryjne. Dlatego pod Zurychem, w sąsiedztwie tutejszej elektrowni spalającej śmieci, postawili instalację do wychwytywania CO2 po to, aby sprawdzić czy można z tego zrobić biznes.

Model, w którym zarabia się na wychwytywaniu i przechowywaniu gazu cieplarnianego zupełnie się nie sprawdza. “Dziś jest to nieopłacalne. Są niby koszty emisji CO2, ale wciąż na poziomie 10 do 50 razy niższym niż koszty utylizacji”, mówi Dominique Kronenberg, szef operacyjny (COO) w Climeworks. On i jego koledzy chcą sprzedawać wychwycone CO2.

Pod koniec 2015 roku rozpoczęli budowę instalacji, która rocznie ma przerobić 900 ton dwutlenku węgla – nie jest to bardzo dużo, odpowiednik 200 samochodów. Sam proces przetwarzania jest nieskomplikowany: specjalne filtry zatrzymują CO2 znajdujące się w powietrzu, a potem – po podgrzaniu – uwalniają gaz do zbiorników. Zakład powstał w sąsiedztwie elektrowni węglowej nie tylko ze względu na dostęp do “surowca”, ale także możliwość zaopatrzenia się w tzw. ciepło odpadowe – jest to ta część ciepła, która ma zbyt niską temperaturę, aby nadawała się do produkcji prądu i w elektrociepłowniach jest wykorzystywana do podgrzania wody w sieci cieplnej, a przy zwykłych instalacjach oddawana do atmosfery np. przez tzw. chłodnie kominowe. Climeworks wykorzystuje ją do podgrzania filtrów, co istotnie zmniejsza koszty działania.

Najważniejsze jednak, że Szwajcarzy mają już klientów na swoje czyste CO2. Pierwsze umowy podpisali z farmerami, którzy dwutlenek węgla wykorzystują w szklarniach jako lotny nawóz przyspieszający wzrost roślin. Climeworks ma także podpisać umowę z producentem napojów, który potrzebuje CO2 do napełniania butelek bąbelkami.
Taki model działalności można rzecz jasna prowadzić w małej skali – nie wystarczy szklarni i zakładów rozlewających napoje, aby wykorzystać ogromne ilości dwutlenku węgla znajdującego się w powietrzu. Dlatego Climeworks pracuje nad bardziej ambitną technologią. Tak aby przy użyciu wody przechwycony CO2 można było syntezować do prostych węglowodorów, czyli paliw płynnych oraz lotnych, które dziś wydobywamy z ziemi (ropa i gaz). Do tego musi jednak opracować kolejną technologię, która sprawdzi się w warunkach rynkowych. Szwajcarzy cel mają ambitny: do 2025 przerabiać 1 proc. globalnej emisji dwutlenku węgla.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

WENTYLATORY DO FILTROWANIA MIEJSKICH SPALIN WIEŻA, KTÓRA SMOG PRZERABIA NA PIERŚCIONKI SZTUCZNE LIŚCIE PRODUKUJĄ ENERGIĘ I CZYSZCZĄ POWIETRZE