Wspólne gotowanie na 50 kuchni

  • Data: 11 grudnia 2014 ·
  • Autor: ·
Wspólne gotowanie na 50 kuchni
Share

/Fot: RonPorter//
Ekonomia współdzielenia to coraz wyraźniejszy trend w biznesie i życiu. Znak rozpoznawczy wieku dostępu jaki zapanował obecnie wedle Jeremyego Riffkina. Nie wszystko trzeba posiadać. Najważniejszy jest dostęp do tego czego potrzebujemy. W Los Angeles tak właśnie powstało 50 kuchni przeznaczonych do wspólnego użytkowania przez kucharzy z całego miasta.

Nie jest to bynajmniej forma rekreacji, ale odpowiedź na potrzeby lokalnego biznesu. L.A. jest prawdziwą amerykańską mekką drobnych, rzemieślniczych przetwórni spożywczych. Takich chociażby jak Semolina Artinasal Pasta, mała jednoosobowa firma założona przez Leah Ferrazzani, która codziennie na miejscowe targi dostarcza 45 kg ręcznie robionych klusek. Mogłaby sprzedawać więcej, ale problemem jest zaplecze produkcyjne. W Kaliforni funkcjonują rygorystyczne przepisy związane z normami jakie musi spełniać zaplecze produkcji spożywczej, jeśli chce się produkować na większą skalę z szerszym zasięgiem. Rozbudowa i przystosowania własnej kuchni do wydatek rzędu kilkuset tys. dolarów. I kwota nie mała i ryzyko duże. Stąd dość często podejmowane są działania w szarej strefie.

Niejako na przeciw wszelkim tego typu problemom wyszedł Mott Smith, inwestor-aktywista, Nie podobało mu się, że jest tylko produkcja chałupnicza i wielki przemysł, a nic pomiędzy. Dlatego stworzył L.A. Prep. Na terenie dawnej hurtowni o powierzchni 56 tys. metrów kwadratowych, zorganizował aż 50 kuchni. Całość kosztowała 17 mln dol. i została sfinansowania przez grupę funduszy VC.
To projekt dla takich właśnie ludzi jak Ferrazzani. Tych którzy chętnie zwiększyliby skalę działania, ale nie stać ich na rozbudowę własnego zaplecza. Producentka makaronu już zresztą podjęła decyzję o przeprowadzce do nowego obiektu – dzięki temu chce podwoić skalę działania. Chętnych na kuchnie jest zresztą więcej: od banku żywności L.A. Kitchen, aż po Centricity, rodzaj kuchennego akceleratora, który wspiera kulinarne strat-upy. W koncepcji Smitha jest przy tym coś z coworkingu. Na jednej hali będzie pracować do 150 kucharzy. Wzajemnych kontaktów nie zabraknie, a gotowanie to ten typ działalności, gdzie kooperacja i wyemienianie się pomysłami to podstawowy czynnik rozwoju i inowacji. Jeśli pomysł się sprawdzi Smith rozkoloprtuje go po całym kraju. Już teraz szuka kolejnych lokalizacji.