Skip to main content

Gdy chodzi o model budowania mieszkań, okazuje się, że Polska to miejsce dość ubogie. Kiedyś rządziły rynkiem spółdzielnie, ale od lat są w defensywie. Jeszcze bardziej zmarginalizowano budownictwo komunalne. Wbrew oczekiwaniom sprzed kilkunastu lat, na dużą skalę nie rozwinęły się także Towarzystwa Budownictwa Spółdzielczego. Rynek mieszkań został całkiem sprywatyzowany. W nowe lokale zaopatrują ludzi deweloperzy. Ewentualnie ludzie organizują je sobie sami – stawiając domy.

W szerokim świecie sposobów na wypełnienie potrzeb mieszkaniowych jest znacznie więcej. Budowane masowo mieszkania na wynajem finansowane przez fundusze nieruchomościowe niebawem mają się zacząć upowszechniać także na naszym rynku. Pozostaje jednak jeszcze wiele innych, znacznie bardziej społecznych form budowania, które radzą sobie nawet na najbardziej konkurencyjnych rynkach.

Kooperatywy to zakładane ad-hoc wspólnoty mieszkaniowe, których celem jest postawienie wielorodzinnego domu na komercyjnym gruncie. Jest to specjalność krajów skandynawskich – w Szwecji to 18 proc., a w Norwegii 15 proc. wszystkich domów. Pierwsze tego typu projekty pojawiają się już w Polsce, m.in. na wrocławskim osiedlu Nowe Żerniki, gdzie niewielkie apartamentowce z kilkoma lokalami stawiane przez kooperatywy rosną tuż obok budynków wznoszonych przez deweloperów. Podstawowy cel takiej inicjatywy to wspólne zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych i tworzenie małej, ale dobrze kooperującej wspólnoty. Bywa jednak, że twórcy kooperatywy podchodzą do niej jak do inwestycji: zbudowane mieszkania sprzedają lub wynajmują.


(Dom budowany w kooperatywie na wrocławskim osiedlu Nowe Żerniki)

Community Land Trust (CLT) to rodzaj wspólnot działających głównie w krajach anglosaskich (wywodzi się z USA), ale także w kontynentalnej Europie (np. w Belgii). Podstawą jest grunt pozostający we wspólnym władaniu – często pochodzący z donacji (zarówno publicznej, jak i prywatnej). Celem tego typu trastu jest budowa tanich domów dla członów wspólnoty. Ci ostatni kupują je, ale mają ograniczone prawa – przede wszystkim sam grunt pozostaje własnością trastu. Poza tym lokal odsprzedać można tylko wspólnocie po godziwej cenie przez nią określonej (uwzględniającej ewentualny wzrost wartości). Dom wraca do puli tanich mieszkań i może trafić do kolejnego chętnego. CLT to organizacja non-profit, która jednak zarabia po to, aby móc sprzedawać domy po cenie niższej niż komercyjna. Dlatego część lokali oferowana jest zwykle na wolnym rynku. To daje nie tylko potrzebny dochód, ale także dokonuje społecznego miksu potrzebnego dla zachowania różnorodności wspólnoty. Dziś w samej Wielkiej Brytanii działa 200 tego typu trastów, a w USA jest ich 250.

Mikromieszkania i mikrodomy to wywodzący się z Ameryki model zrodzony przez kryzys na rynku nieruchomości. Chodzi o stworzenie lokalu nadającego się do zamieszkania (zwykle mają nieco ponad 20 metrów kwadratowych), który dzięki niewielkiej powierzchnia będzie tani. Cena jest tu sprawą zasadniczą. Dlatego ważny jest też koszt wykonania – stawiając domki sięga się po tanie materiały, a w przypadku apartamentowców często są to mieszkania prefabrykowane.
Mikromieszkania to pomysł dla ludzi, którzy nie są w stanie otrzymać kredytu nieruchomościowego (w Polsce to około 60 proc. populacji). Cztery ściany kupują za niewielką gotówkę – własną lub pożyczoną od rodziny i znajomych. Za oceanem ich ceny sięgają 15 – 20 tys. dolarów.


(Nowojorski prefabrykowany mikro-apartamentowiec MY Micro NY)

Własne ciekawe modele wypracowały sobie też poszczególne miasta:
WIEDEŃ. Aż 25 proc. mieszkań to mieszkania socjalne, a kolejne 35 proc. to własność wspólnot, które są nastawione na zysk. Zwłaszcza od czasu tzw. Czerwonego Wiednia stolica Austrii ma długą tradycję wspierania swoich mieszkańców.
LEEDS. Działa tam Empty Home Doctors. To organizacja społecznie nastawionych ludzi z branży nieruchomościowych – osób zarówno z sektora prywatnego, jak i publicznego – która przywraca do życia nieużywane domy i mieszkania. Na koncie ma już ponad 100 lokali.
METZ: Działa tam Réseau Batigère, sieć podmiotów nastawionych na rozwój budownictwa społecznego. Jest to fundacja, której zasadniczym celem jest wyrównywanie szans i wzmocnienie tkanki społecznej w mieście.


PRZECZYTAJ TAKŻE: