W mieście warto walczyć o ciszę nocną

  • Data: 30 listopada 2017 ·
  • Autor: ·
  • Komentarze: 0
W mieście warto walczyć o ciszę nocną
Share

Na zanieczyszczenie środowiska narzekamy wszyscy, na hałas – tylko nudziarze. Tymczasem hałas zabija. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) jest drugim i najważniejszym po zanieczyszczeniu powietrza czynnikiem chorobotwórczym.

Podobnie jak stres, hałas wywoduje zaburzenia poznawcze, problemy ze snem, nadciśnienie, choroby serca, a nawet przedwczesną śmierć. Jak stwierdzili naukowcy z Instytutu Zdrowia im. Carlosa III w Madrycie, powyżej 65 r. życia 1 decybela codziennego hałasu więcej może skutkować zawałem, chorobą niedokrwienną serca, zapaleniem płuc lub cukrzycą. Kluczowa jest zwłaszcza cisza nocna. Według zaleceń WHO ludzie nie powinni być narażeni na więcej niż 40 decybeli w ciągu nocy. Odgłosy ruchu ulicznego, przejeżdżających pociągów oraz startujących i lądujących samolotów z reguły również w nocy znacznie przekraczają ten poziom. Szacuje się, że ok. 100 mln ludzi w Europie cierpi na problemy zdrowotne związane z hałasem.

Hiszpańskie stowarzyszenie Association of Lawyers Against Noise od 20 lat działa na rzecz ograniczenia hałasu. Hiszpania stanowi pod tym względem szczególne wyzwanie, ponieważ oprócz powszechnych w miastach odgłosów silników samochodowych, nocami dręczą ludzi ruido del ocio, czyli dźwięki zabawy – śródziemnomorski klimat i styl życia pozwalają spędzać noce na ulicach. Ten właśnie rodzaj hałasu okazuje sią często najbardziej irytujący.

O ile syrena straży pożarnej traktowana jest jako uzasadniona niedogodność, rumor powodowany przez rozbawionych biesiadników postrzegany jest jako niczym nieusprawiedliwiona przemoc. Z drugiej strony – jak wyjaśnia Jorge Pinedo, jeden z założycieli Association of Lawyers Against Noise, społeczna tolerancja dla tego rodzaju przemocy jest zadziwiająco duża. Ofiary zatrucia skażoną wodą czy oparami chemicznymi niemal zawsze budzą odruch solidarności. Ktoś, kto skarży się na hałas uważany jest za ponuraka. Być może zmienią to sprawy coraz częściej prowadzone przez Pinedę i jego kolegów przed hiszpańskim sądem najwyższym oraz Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.


PRZECZYTAJ TAKŻE:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.