W Londynie zamiast miejskich basenów robią jeziora

  • Data: 13 sierpnia 2015 ·
  • Autor: ·
W Londynie zamiast miejskich basenów robią jeziora
Share

Rewitalizacja całych dużych obszarów miast – poprzemysłowych albo tak jak np. w Warszawie pozostałych po rzecznym porcie – to temat który powraca regularnie. Gdy mamy do czynienia z terenami na obrzeżu nie jest to może wielkie wyzwanie. W dzielnicach centralnych do tego typu przedsięwzięć trzeba się już jednak przyłożyć. Szwedzi np. na takich obszarach Sztokholmu stawiają zrównoważone osiedla takiej jak Hammarby czy też Royal Sea Port. Z kolei Anglicy swój Londyn traktują bardziej wielkomiejsko i chcą tworzyć tereny interesujące dla wszystkich.

Dziś pod tym względem sztandarową inwestycją jest Battersea – ogromna elektrociepłownia, która wraz z okolicą ma się przekształcić w spektakularną zespół architektoniczny. Nieco w jej cieniu na nowo zagospodarowywane są tereny po drugiej stronie Tamizy w okolicach dworca King’s Cross. Projekt mniej spektakularny, ale dla rozwoju tzw. zrównoważonego miasta niemniej znaczący. Całość rozciągnięta na 27 hektarach, ma kosztować 3 mld funtów, główne ze względu na budynki i infrastrukturę. Bardzo istotnym elementem jest jednak także strefa zieleni. Przede wszystkim cały ten teren przecina Regents Canal, ale niejako uwieńczeniem starań o poprawę jakości życia stało się umieszczenie wśród ulic i zabudowań całkiem nowego jeziorka. King’s Cross Pond Club zostało uruchomione w lato tego roku i stanowi serce zaprojektowanego tu Lewis Cubitt Park.

To akurat część przedsięwzięcia, za którą odpowiadali projektanci Ooze Architects z Rotterdamu. Akwen ma 40 metrów długości i 2 m głębokości. Całość na razie nie wygląda jeszcze jak naturalny zbiornik – obwiedziony jest murkiem – ale bynajmniej nie jest to basen, ani zwykła sadzawka z fontanną. Holendrzy stworzyli tu cały ekosystem roślinny wodnych, które sam filtruje wodę. Zielenią obsadzili też brzegi. Jak przy każdej takiej inicjatywie potrzeba jednak czasu, aby roślninność wybujała. Wówczas King’s Cross Pond Club rzeczywiście będzie przypominał naturalne jezioro, chociaż widocznie stworzone rękami człowieka. Swoją drogę to pierwszy taki projekt na Wyspach Brytyjskich.
O tym, że nowy akwen dobrze przyjął się wśród mieszkańców najlepiej świadczy fakt, że bilety wstępu trzeba kupować z jedno, dwu tygodniowym wyprzedzeniem – trzy i pół godzinna sesja kosztuje 6,5 funtów.