Szkoła, z której uleciało życie, powraca w nowej odsłonie: jako mikrokosmos miejskiego świata

  • Data: 1 września 2016 ·
  • Autor: ·
Szkoła, z której uleciało życie, powraca w nowej odsłonie: jako mikrokosmos miejskiego świata

/Fot: Robert Benson Photography/Svigals + Partners//
Niespełna cztery lata temu szkoła podstawowa Sandy Hook w Newtown w Connecticut przeżyła ogromną tragedię – w wyniku strzelaniny zginęło 20 dzieci. Żyć trzeba dalej, ale tutaj już na nowo. Żeby łatwiej było zapomnieć o tragedii, miasto wyburzyło stary budynek i postawiło całkiem nową szkołę. Taką, która ma być nowym standardem dla budownictwa edukacyjnego w USA.

Już sam proces jej powstawania był dość niecodzienny. Wraz z architektami z biura Svigals + Partners pracowali nauczyciele, kadra administracyjna szkoły oraz rodzice. Była też seria warsztatów KidsBuild!, gdzie w proces tworzenia włączeni zostali sami uczniowie.
Społeczny sposób przygotowania projektu nadał mu priorytet: nowy budynek musi być dopasowany do miasta i jego otoczenia. Tak aby widoczna była więź pomiędzy miejscem, gdzie kształcą się nowi obywatele a społecznością, do której należą. Na pagórkowatym, porośniętym drzewami terenie stworzono budynek o drewnianej nieregularnej fasadzie.

Ważniejszy jest jednak układ wewnętrzny, który ma odzwierciedlać miejski mikrokosmos. Centralny korytarz, ozdobiony zrobioną przez dzieci mozaiką z napisem „Bądź miły”, to główna ulica. Na niej, poza pokojami administracyjnymi (odpowiednik ratusza), znajduje się m.in. kawiarnia oraz sklepik, a także pracownie: muzyczna, techniczna i plastyczna.

Tak jak na ruchliwej ulicy mijają się tu wszyscy, zanim pójdą w boczne korytarze do własnych klas na zajęcia. To tutejsze „domy” z gankiem, wycieraczką oraz przedpokojem. Na piętrze znaleźć można za to małe pokoiki do prywatnych, dziecięcych rozmów – to tutejsze domki na drzewie. Jest oczywiście także biblioteka. Aby przypomnieć, że to miejsce, gdzie wypada zachować powagę, spadzisty dach z oknem wypełnionym witrażem przywodzi na myśl kościół.

Nie pominięto też elementów bezpieczeństwa. Te, które samą swoją obecnością burzyłyby spokój, jak opuszczane kurtyny oraz detektory metali są zręcznie ukryte. Jest jednak też kilka „miękkich” rozwiązań, które mają podnosić bezpieczeństwo – np. klasy są ze sobą bezpośrednio połączone, tak aby nauczyciele mogli się między sobą bez trudu komunikować.

A o tragedii przypominać ma tylko stado ulatujących do nieba kaczek umieszczonych na reliefie w głównym korytarzu. Symbol, który wiąże się z historią dawnej szkoły. Na jej dziedzińcu mama kaczka co roku składała jajka i cała szkoła wychodziła oglądać jak wyprowadza z gniazda swoje dzieci defilując przez budynek.


PRZECZYTAJ TAKŻE: